Haste Bock?
Owce i barany. Bardzo wdzięczne stworzonka. Nie do końca inteligentne, nie do końca grzeczne o silnym instynkcie stadnym, a przy tym jakie urocze. Nic więc dziwnego, że powstało kilka gier, które mają owieczki jako swoich bohaterów. W angielskiej wersji Land Unter groziła im powódź. W Wilki i Owce były zamykane w zagrodach. W Molly & Lore pękały z przejedzenia, mogła im zaszkodzić zepsuta trawa i były zjadane przez wilki. Pora więc te biedne zwierzątka umieścić w znacznie przyjemniejszej otoczce. Będzie to gra o przyjaźni owieczek, o miłości do barana Roberta, nie zabraknie też elementu sensacyjnego, czyli ucieczki przed złowrogimi nożycami fryzjera Jana. Mowa o grze „Shear Panic” (po niemiecku „Haste Bock?”) stworzonej przez braci Gordona i Frasera Lamont.
Zawartość pudełka
Podstawowo wypraski dzielą się na 3 rodzaje. Takie, których lepiej, żeby nie było. Drugi rodzaj to uniwersalne i „prawie pasujące” do wszystkiego, ale ostatecznie i tak połowa elementów będzie nam się przemieszać podczas transportu. Trzecim rodzajem są w pełni funkcjonalne i dopasowane do danego tytułu wypraski. Shear Panic posiada ten najlepszy rodzaj i to z bonusem. Elementy nie tylko nie będą latały po pudełku, ale będą równie dobrze prezentować się kiedy tylko je otworzymy, a trzeba przyznać, że jest co pokazać.
Na grę składa się:
- plansza przedstawiająca łąkę z torem punktacji
- 8 figurek owieczek – po 2 w każdym z 4 kolorów graczy
- figurka fryzjera Jana
- figurka czarnej owcy Teresy
- figurka barana Roberta z piękną różą w zębach
- 48 żetonów akcji – po 12 w każdym kolorze graczy
- 5 kostek do śledzenia punktacji graczy i czasu gry
- kostka do losowania kolorów owiec

Zasady gry
Ponieważ polskie zasady gry zajmują blisko 8 stron przytoczę jedynie ich zarys. Na samym początku 9 owiec układamy na planszy w taki sposób, aby czarna owca znalazła się w środku, a owce identycznego koloru były odpowiednio oddzielone na zasadzie ruchu konika szachowego. Wszystkie owce zwrócone są w jedną stronę. Gracze otrzymują po komplecie żetonów akcji w swoich kolorach, a znaczniki punktacji i czasu ustawiane są na pozycji startowej. W ten sposób przygotowani możemy przystąpić do gry.
Jak w wielu grach celem jest zdobycie największej ilości punktów. Sposób punktacji zmienia się jednak z kolejnymi fazami gry. Fazy wyznaczane są przez specjalny znacznik czasu poruszający się po torze punktacji.
W pierwszej fazie owce chcą pozostawać razem. Po każdy ruchu gracza otrzymuje on 2 punkty, jeżeli jego owce sąsiadują ze sobą w poziomie lub pionie. W przypadku gdy jego owce sąsiadują po skosie dostaje 1 punkt.
Druga faza punktacji związana jest z zauroczeniem owieczek w przystojnym baranie Robercie. Dwa razy podczas tej fazy gracze otrzymują punkty za to, jak blisko Roberta znajdują się ich owce. Robert umownie ustawiany jest za brzegiem planszy, w stronę którego zwrócone są owce i w przypadku, kiedy zostają obrócone Robert też zostaje przesunięty. Najwięcej, bo po 4 punkty, otrzymują owce formujące pierwszy (od strony Roberta) rząd. Następne zajęte rzędy otrzymują kolejno po 3, 2 i 1 punkty. Ostatni rząd, nawet gdyby miał być rzędem punktowanym, punktów nie otrzymuje.
Kiedy zauroczenie przeminie przychodzi kolej na fascynację odmiennością. Centrum zainteresowania jest teraz czarna owca Teresa. Po każdej swojej turze gracz otrzymuje punkty za każdą owcę sąsiadującą z czarną owcą. Podobnie jak w pierwszej fazie, jeżeli owce sąsiadują z Teresą w poziomie lub pionie otrzymują po 2 punkty, jeżeli sąsiadują po skosie otrzymują 1 punkt.
Dobre czasy mijają jednak szybko i przychodzi pora, kiedy na łąkę wkracza fryzjer Jan. Wtedy też następuje ostatnia, czwarta faza gry. Dwa razy podczas tej fazy gracze mają możliwość otrzymania punktów za to, jak daleko uda im się uciec od nożyczek. Podobnie jak w drugiej fazie fryzjer Jan ustawiany jest za planszą przy krawędzi, w stronę której spoglądają owce. W tym przypadku jednak 4 punkty otrzymują owce w rzędzie najbardziej oddalonym. Kolejne rzędy otrzymują odpowiednio 3, 2 i 1 punkt. Niezależnie od należnych punktów pierwszy rząd nie otrzymuje punktów.
Po zakończeniu czwartej fazy gra kończy się natychmiast, a gracz posiadający najwięcej punktów zostaje zwycięzcą.
Pora jednak opisać, jak wygląda tura gracza. Dostępne akcje związane są z posiadanymi żetonami akcji. Każdy z nich ma oznaczenie rodzaju akcji, rodzaju owiec których akcja dotyczy i liczby mówiącej o ilości pól o jakie należy przesunąć znacznik czasu gry. Gracz wybiera jeden żeton i wykonuje związaną z nim akcję. Następnie przesuwa znacznik czasu gry i w miarę potrzeby podlicza należne punkty. Na koniec żeton jest odrzucany i przychodzi kolej następnego gracza. W grze występuje 7 rodzajów akcji:
- pojedynczy krok – możemy przesunąć jedną, własną owcę o 1 pole w pionie, poziomie lub po skosie
- skok – jedna z naszych owiec może przeskoczyć w poziomie lub pionie i wylądować tuż za stojącą tam owcą
- tryknięcie – owca gracza biegnie i „tryka” pierwszą napotkaną owcę przesuwając ją (pojedynczo lub całą grupę) o jedno pole
- przesunięcie rzędu owiec – wszystkie owce z wybranego rzędu przesuwane są o 1 pole w poziomie lub z jednej kolumny o 1 pole w pionie
- przesunięcie owiec z jednej przekątnej – analogicznie jak wyżej, jednak tym razem owce z przekątnej przesuwane są po skosie
- korytko – gracze wybierają poziomą lub pionową linię, do której przesuwane są owce tak, jakby ustawiono tam korytko. Przesunięcie może spowodować duże zamieszanie w ustawieniu owiec
- obrót – akcja wprowadzająca najwięcej zamieszania na planszy. Wszystkie wcześniej opisane akcje zmieniają względne ustawienie owiec, nie zmieniając przy tym kierunku, w który spoglądają. Podczas obrotu gracze wybierają, czy stado odwróci się w lewo czy prawo o 90 stopni. Dodatkowo ta akcja, podobnie jak korytko, nie może zostać cofnięta przez następnego gracza przez zagranie akcji obrotu w przeciwną stronę

Jest jeszcze trzeci, odrobinę losowy element rozgrywki. Jeżeli po ruchu gracza znacznik czasu stanie na jednym ze specjalnie oznaczonych pól gracz rzuca kostką przedstawiającą kolory owiec. Gracz, którego akcja dobiegła końca wybiera jedną z owiec we wskazanym kolorze i wykonuje akcję podobną do tryknięcia. Nie jest ona uznawana za właściwą akcję gracza i nie wiąże się z przyznawaniem punktów lub przesuwaniem znacznika czasu. Pozwala jednak przez odpowiednie zagrywanie żetonów akcji zwiększyć nasz wpływ na przebieg rozgrywki.

Wrażenia
Przedstawiłem zasady odrobinkę uproszczone, jednak jak widać nie są one szczególnie skomplikowane. Całość opiera się właściwie o 2 mechanizmy: sprytne zarządzanie zbiorem dostępnych akcji i wykonywanie ruchów dających rozsądne ilości punktów bez utraty dobrej pozycji wyjściowej dla kolejnych ruchów. Podczas gry doświadczymy jednak trzeciego istotnego elementu – pozornego chaosu spowodowane akcjami pozostałych graczy. Połączenie takich akcji jak korytko, obrót i choćby niewinny przeskok może całkowicie zmienić sytuację utrudniając lub ułatwiając zdobycie kilku punktów. Taki pozorny chaos jest możliwy do opanowania, wymaga jednak dogłębnej analizy ustawienia owiec, żetonów akcji w posiadaniu pozostałych graczy oraz przewidzenia ich reakcji na nasz ruch. Jest tego okropnie dużo do przemyślenia, więc „myśliciele” skutecznie spowolnią grę. Znajdzie się też zapewne grupa graczy, którzy będą woleli iść na żywioł i tylko orientacyjnie analizować sytuację. Mamy więc w zasadzie wybór między spowolnieniem tempa gry i zdaniem się na los. Jeżeli jednocześnie do planszy zasiądą przedstawiciele obu podejść ta złożoność Owiec może stać się poważną wadą. Kolejną wadą jest możliwość mniej lub bardziej świadomego ofiarowania innemu graczowi punktów przez zmianę sytuacji na planszy. Trudno to nazwać jawnym kingmakingiem, ale o ile gracz ewidentnie przegrywający nie wykaże się honorem może wypromować jednego z prowadzących graczy na niepodważalnego lidera. Skąd jednak mieliby wziąć się ewidentnie przegrywający gracze? Otóż z przedostatniej w zasadzie wady gry, a mianowicie z faktu, że gracza, który w jakiś sposób posiadł znaczną przewagę trudno doścignąć. Raz uzyskana przewaga sprawia, że mniej wysiłku zabiera mu ustawienie owiec do kolejnej punktacji, a zatem może więcej uwagi poświęcić na przeszkadzanie innym graczom. Wadą jest również kolor owiec. Ostatnio bardzo dużo mówimy o przyjazności gier daltonistom. Niestety wydawcy i autorzy pod tym względem się nie postarali. Owce różnych kolorów są identyczne, nawet posiadają identyczny kształt kolorowej plamki. Wprawdzie nie jestem w stanie spojrzeć na grę jak daltonista, jednak polska instrukcja przygotowana przez dystrybutora, którą otrzymałem z grą jest czarno-biała i bardzo trudno rozróżnić mi niebieskie, zielone i czerwone owce. Jestem posiadaczem niemieckiej wersji wydanej przez Zoch Verlag i zasadniczą wadą tego wydania jest niewielki rozmiar podstawek w porównaniu do wielkości owiec. Źle przyklejona do podstawki owca będzie wystawała utrudniając grę. Problemem może stać się wtedy przesuwanie rzędów lub kolumn owiec. Jest to drobiazg, ale chciałem opisać wszystkie cechy, które przychodzą mi do głowy. Te dwie ostatnie wady są prawdopodobnie łatwe do naprawienia. Jeżeli więc doczekamy się kolejnego wydania tej gry mam nadzieję, że zostaną w jakiś sposób naprawione.
Koniec narzekania, pora wspomnieć o pozostałych dobrych cechach tej ślicznej gry. Zacznijmy więc od wyglądu. Słodkie owce powodują masowe „Och” i „Ach” zaraz po otworzeniu pudełka. Zostały one zaprojektowane przez Paolo Chiari, twórcę wielu równie ślicznie wyglądających ozdób. Wszystkie owce są pulchniutkie, z małymi oczkami i dużym nosem. Podobnie urocze są figurki barana i fryzjera. Pozostałe elementy też są ładne i doskonale spełniają swoje zadanie. Żetony akcji są wykonane z grubej tekstury, a umieszczone na nich rysunki i oznaczenia są bardzo czytelne i intuicyjne. Pomijając wspomniane wcześniej drobne problemy gra i jej elementy prezentuje się naprawdę wyśmienicie i sprawia wielką przyjemność podczas gry. Miłym zaskoczeniem dla wielu graczy będzie zapewne fakt, że pod taką bajeczną powłoką kryje się solidna gra logiczna. Zapewne ktoś zapyta jak mogę mówić, że gra jest dobra, skoro może dojść do nieświadomego wypromowania lidera lub ucieczki prowadzącego gracza? Otóż takie jest życie. Nie każda gra musi być do bólu poprawna politycznie i dawać szansę na wygranie do samego końca rozgrywki. W normalnym życiu też możemy podłożyć się, aby wygrał ktoś inny, a na nasz sukces liczą się wszystkie nasze czyny i czasami nasz błędny ruch może pozbawić szansy na wygraną. Ja tą grę bardzo lubię, ma wszystko, czego oczekuję od dobrej gry. Jest dobrze wykonana, ma przystępne zasady, dobrze opracowane warianty dla 2 i 3 graczy i nawet przegrywając możemy czerpać przyjemność z poruszania owcami i walki o każdy drobny punkcik. Ten właśnie duch gry jest w Owcach dobrze widoczny. Nie widziałem jeszcze przegrywającego, który w połowie gry chciałby odejść od planszy, tylko dlatego, że ma najmniej punktów.

Niestety z tymi miłymi figurkami wiąże się też koszt gry. Nie należy ona do najtańszych, ale kto miałby przyjemność z grania małymi kostkami lub żetonami? Dla mnie jest to przykład „gry ślicznej” i mogę polecić ją wszystkim, którzy wolą spędzić czas przy planszy niż nad dyskusjami czy ta lub inna cecha gry jest jej zaletą czy wadą.
Tytuł: Haste Bock?, Shear Panic, Paniek in de wei
Czas rozgrywki: 45minut
Liczba graczy: 2-4
Wydawca: Zoch Verlag, 999 Games, Fragor Games, Myfair Games
Ocena ogólna: 4/5
Wykonanie i grafika: 4.5/5 (minus za słabo rozróżnialne kolory i odrobinkę za małe podstawki pod figurki)
Złożoność: 3/5
Profil gry na BGG: http://www.boardgamegeek.com/game/18866
Recenzja Wideo Scotta Nicholsona: http://www.boardgameswithscott.com/?p=59
Recenzja w portalu Hall9000: http://www.hall9000.de/php/rezi.php?rezi=2226
Strona twórcy figurek owiec: http://www.paolochiari.com/
6 komentarzy:
1. Baran to może być zodiakalny lub może być (nie wtym przypadku) osoba, która tak mówi.
Samcem owcy jest TRYK albo jak ma pecha to SKOP, ale nie baran...
2. Owieczki są prześliczne i głównie z tego powodu prosiłam kiedyś uika, żeby je nam sprawił ;) ale oczywiście jest to też gra logiczna, cyzli taka jakie najbardziej lubie, nawet ten mini element losowy z rzutem kostką, żeby poruszyć jeszcze jakieś owce to też tylko pomoc w podejmowaniu decyzji.
Grę na prawdę bardzo lubię, nie uważam, że trzeba się podkładać, żeby ktoś wygrał. Owszem, jak się zawali i nie planuje swojego ustawienia do przodu, wiedząc, że kończy się jedna faza i zaraz potrzebna będzie zupełnie inna konfiguracja, faktycznie można stracić sporo punktów. Ale, przecież to też element strategii!
A ja wręcz przeciwnie, mimo że bardzo lubię gry logiczne... Owieczkami się nie zachwyciłem. Nie piszę, że to zła gra... tylko mi nie siadła... powód?
Właśnie fakt, że jest to gra logiczna.
Uwielbiam gry logiczna, za czystość zasad, za to że mają określone proste mechanizmy. Tutaj niby tak jest, ale szereg zmiennych w kolejnych etapach gry, karty zagrywania, powodują że jest to dla mnie taka dziwna gra... Takie mechanizmy pasują bardziej do innych tytułów. Z drugiej strony jest to gra czysto abstrakcyjna, a śliczne baranki :-> tego nie zmienią.
Owieczki jak najbardziej :)
Ale mam jedno zastrzezenie - to musi byc gra "Shear Panic" czyli angielskie wydanie, ktore nie posiada planszy i rozni sie kilkoma zasadami.
Hmm, Adam, mysle ze powinienes w to zagrac raz jeszcze ;) Czasem po takiej drugiej rozgrywce sie zanie zmienia ;)
Dla mnie właśnie na tym fajny myk polega, że z góry wiesz jakie ruchy wolno Ci wykonać, możesz sobie część rozplanować, a i tak reakcje przeciwników nieźle potrafią pokrzyżować plany i ngale np. trzbea robić obrót o 90stopni, mimo,że planowało sie go na zupełnie inną fazę.
Poza tym, jak już napisałam, pewne ruchy trzeba wykonywać z myślą o obecnych punktach, ale i o tych, które bedzie dało sie zdobyć później.
A sam fakt tego, że są to owieczki, jest pewnego rodzaju uzasadnieniem dla niektórych dość abstrakcyjnych ruchów jak np. tryknięcie.
W tę wersje angielską też bym sobie zagrała ;D
w sumie wystarczy miec wersje niemiecka + angielskie zasady + plansze punktacji ze znanego wszystkim serwisu :)
+ kogoś kto akurat chce zagrać. bo w pewną grę, do której dodatek przywoziliśmy z Essen w październiku, dalej sobie nie pograłam ;/
Prześlij komentarz