Level_01- relacja
W miniony weekend w Krakowie odbyły się targi Level_01, które poświęcone były grom, multimediom oraz zabezpieczeniom (jak głosił podtytuł imprezy). Pomimo tego, co sugerować mogło logo imprezy oraz informacje, które przeważały w odniesieniu do tej imprezy, nie był to event czysto „elektroniczny” – organizatorzy postanowili zorganizować także część planszówkową. W jednej z części hali prezentowały się sklepy oraz wydawnictwa, które w swojej ofercie miały gry „niekomputerowe i niekonsolowe”. Na targach byłem przez wszystkie 3 dni, ponieważ firma Albi (wydawca polskiej wersji Carcassonne oraz Bang!) poprosiła mnie, abym pomógł w prowadzeniu stoiska. Właśnie dzięki temu mogę opisać targi z dwóch perspektyw – osoby pracującej na stoisku, oraz osoby, która patrzyła na targi jako miłośnik planszówek (o części komputerowej mogę powiedzieć tylko tyle, że była).Okiem widza
Opis ten najlepiej będzie zacząć od listy tego kto wystawiał się w części planszówkowej. Były to sklepy: Bard, Rebel oraz Smok oraz wydawcy: Albi, Granna, Kuźnia Gier, Lacerta, Wolf fang. Także po jednym dniu pojawiały się sklep e-go (zajmujący się sprzedażą artykułów do go) oraz Polski Związek Warcabowy. Jak widać lista ta nie jest nazbyt imponująca, jednak o tych co byli nie można mówić źle, gdyż do targów przygotowani byli bardzo dobrze. Przy każdym stoisku można było popytać o produkty, wiele z nich wypróbować, a jak się spodobają to kupić po promocyjnych cenach. W związku z tym, że wystawiających się wydawców było niewielu pozwolę sobie opisać co działo się na konkretnych stoiskach (w kolejności alfabetycznej):
- Albi – swoją premierę miała polska edycja dodatku do Carcassonne – Wieża.

- Granna – na stoisku można było zobaczyć projekty pudełek gier, które mają ukazać się jeszcze w tym roku „Hej! To moja ryba”, „Santy Anno” oraz zagrać w Blokus Duo.


- Kuźnia Gier – chętni mogli zagrać w prototyp gry Rice Wars, która już niebawem ma się ukazać nakładem wydawnictwa. Jest to praktycznie ukończona gra, o której pierwsze słuchy chodziły już dobre kilka lat temu, jednak dopiero teraz kowalom udało się wyprowadzić ją poza etap prototypu.

- Lacerta – wrocławskie wydawnictwo poza grami ze swojej stałej oferty przywiozło na targi także anglojęzyczne gry wydawnictwa Rio Grande Games, które można było nabyć na targach po bardzo korzystnych cenach (np. In the year of the Dragon - 99zł). Można było także próbować się dowiedzieć jaka będzie kolejna wydawana gra, jednak mnie się nie udało zdobyć tej informacji. Ponadto chętni mogli porozmawiać na temat polskiej Agricoli oraz zagrać w niemiecką wersję gry.

- Wolf fang – krakowskie wydawnictwo prezentowało grę Saigo No Kane, która w tym roku ma zostać wypuszczona na rynek. Z tego co widziałem gra cieszyła się dość dużym zainteresowaniem, a wydawca uważnie słuchał uwag kolejnych osób chcąc doprowadzić produkt do perfekcji.
Poza tym na stoisku każdego z wydawców można było wypróbować swoich sił w różnych grach. Do dyspozycji były gry wszystkie gry powyższych wydawnictw – wystarczyło tylko usiąść przy stoliku, a po chwili ktoś tłumaczył grę i podpowiadał jak grać. Dzięki temu można było poznać nowości oraz ostatecznie przekonać się, czy dana gra jest właśnie w naszym typie.
Na stoiskach sklepów można było wypróbować swoich sił w gry innych wydawnictw (Manila, Niagara, Tannhauser czy Starcraft u Barda; Memoir ‘44, Osadnicy z Catanu, Abalone czy Ticket to Ride Card Game na stoisku Rebela; oraz karcianki kolekcjonerskie na stoisku Smoka). Do tego chętni mogli wypróbować swoich zdolności w malowaniu figurek do gier bitewnych, wziąć udział w jednym z turniejów (np. Pitchcar Mini) lub spróbować szczęścia w loterii zorganizowanej przez sklep Rebel, w której do wygrania był egzemplarz gry Starcraft.

Poza tym w sobotę zostały ogłoszone wyniki tegorocznej edycji Gry Roku i jak zapewne juz wiecie, nagrodę zgarnęło Puerto Rico otrzymując zarówno tytuł główny, jak i wyróżnienie graczy.
Ogólnie, na części planszówkowej, atrakcji było trochę i zainteresowani mieli w czym wybierać. Co prawda wystawców nie było zbyt wielu, jednak jeżeli ocenimy tych, którzy byli to warto przyznać, że stanęli na wysokości zadania.

Okiem wystawcy
Z tej strony jednak nie jest tak wesoło, jak mogłoby wydawać się podczas czytania relacji od strony widza. Targi przez wszystkie 3 dni świeciły pustkami. Organizatorzy przewidywali około 10 000 odwiedzających podczas gdy było ich znacznie mniej.
Z informacji jakie udało mi się uzyskać, to w piątek było mniej niż 100 osób, po piątku i sobocie naliczono około 600 osób (choć słyszałem także informację, że było ich ponad 1 000 jednak było to prawdopodobnie przy uwzględnieniu osób, które przyszły na turniej Magic: The Gathering), a w niedzielę hala wystawowa raczej specjalnie zaludniona nie była. Dlatego też chyba wiele się nie pomylę twierdząc, iż przez cały weekend targi odwiedziło mniej niż 1 000 osób (oczywiście bez wystawców i turniejowców M:tG).
Biorąc pod uwagę fakt, że koszt wystawienia się na targach nie był wcale niski, a do niego należało dodać koszty dojazdu, noclegu oraz obsługi stoiska to naprawdę robi się niewesoło. Jak łatwo wywnioskować po małej liczbie odwiedzających, sprzedaż na stoiskach była skrajnie mała, co tylko potęgowało niezbyt dobry odbiór imprezy. Do tego nie było komu pokazywać produktów więc nie można było się łudzić, że osoby, które poznają grę na targach kupią ją później w sklepie.
Od strony wystawców impreza okazała się raczej parą wpuszczoną w gwizdek. Przygotowano się na dużą liczbę ludzi i starano się zapewnić im jak najwięcej atrakcji, a finalnie wyszło na to, że mieliśmy do czynienia z małą imprezą, za udział w której trzeba było dużo zapłacić.

Można próbować zastanowić dlaczego tak się stało. Z jednej strony targi są organizowane w znacznej odległości od centrum Krakowa, jednak inne imprezy tam organizowane przyciągają o wiele więcej zainteresowanych. Z drugiej strony być może bilety były zbyt drogie (10zł normalny, 8zł ulgowy), ale to były ponoć najtańsze targi gier w Polsce. Z reklamą też nie było specjalnie źle, gdyż od kilku dni można było w mieście znaleźć dobrze widoczne reklamy. Prawdopodobnie problemem było to, że była to pierwsza tego typu impreza w Krakowie oraz to, że w sobotę zostały wyłączone linie tramwajowe kursujące w okolicy hali wystawowej. Jednak czy to aż tak mogło wpłynąć na odwiedziny?

Niezależnie od tego jaka była przyczyna, organizatorzy mają ciężki orzech do zgryzienia, jeżeli chcą w przyszłym roku zorganizować Level_02. Będą musieli nieźle się natrudzić, aby ściągnąć większą liczbę odwiedzających oraz namówić wystawców, którzy w tym roku wyjechali z targów niezbyt zadowoleni. Jak im się uda? – czas pokaże.
Ode mnie
Na koniec chciałem dodać kilka słów od siebie. Z mojej strony bardzo dziękuję wszystkim, których spotkałem, miałem okazję porozmawiać i pograć (czasem w partie pokazowe, ale zawsze). Dzięki temu człowiek miał poczucie, że jednak nie siedzi na targach bez celu.
Poza tym cieszę się, że mogłem spotkać się ze znajomymi z różnych wydawnictw i sklepów, porozmawiać z nimi o planach, pomysłach czy zwyczajnie pogadać o niczym, a do tego oczywiście zagrać w nowe gry (m.in. udało mi się zagrać w Kazaam). Było to bardzo miłe, jednak czy aby się spotkać potrzeba nam wielkich i niezbyt tanich targów? Raczej nie.
Na stoiskach sklepów można było wypróbować swoich sił w gry innych wydawnictw (Manila, Niagara, Tannhauser czy Starcraft u Barda; Memoir ‘44, Osadnicy z Catanu, Abalone czy Ticket to Ride Card Game na stoisku Rebela; oraz karcianki kolekcjonerskie na stoisku Smoka). Do tego chętni mogli wypróbować swoich zdolności w malowaniu figurek do gier bitewnych, wziąć udział w jednym z turniejów (np. Pitchcar Mini) lub spróbować szczęścia w loterii zorganizowanej przez sklep Rebel, w której do wygrania był egzemplarz gry Starcraft.

Poza tym w sobotę zostały ogłoszone wyniki tegorocznej edycji Gry Roku i jak zapewne juz wiecie, nagrodę zgarnęło Puerto Rico otrzymując zarówno tytuł główny, jak i wyróżnienie graczy.
Ogólnie, na części planszówkowej, atrakcji było trochę i zainteresowani mieli w czym wybierać. Co prawda wystawców nie było zbyt wielu, jednak jeżeli ocenimy tych, którzy byli to warto przyznać, że stanęli na wysokości zadania.

Okiem wystawcy
Z tej strony jednak nie jest tak wesoło, jak mogłoby wydawać się podczas czytania relacji od strony widza. Targi przez wszystkie 3 dni świeciły pustkami. Organizatorzy przewidywali około 10 000 odwiedzających podczas gdy było ich znacznie mniej.
Z informacji jakie udało mi się uzyskać, to w piątek było mniej niż 100 osób, po piątku i sobocie naliczono około 600 osób (choć słyszałem także informację, że było ich ponad 1 000 jednak było to prawdopodobnie przy uwzględnieniu osób, które przyszły na turniej Magic: The Gathering), a w niedzielę hala wystawowa raczej specjalnie zaludniona nie była. Dlatego też chyba wiele się nie pomylę twierdząc, iż przez cały weekend targi odwiedziło mniej niż 1 000 osób (oczywiście bez wystawców i turniejowców M:tG).
Biorąc pod uwagę fakt, że koszt wystawienia się na targach nie był wcale niski, a do niego należało dodać koszty dojazdu, noclegu oraz obsługi stoiska to naprawdę robi się niewesoło. Jak łatwo wywnioskować po małej liczbie odwiedzających, sprzedaż na stoiskach była skrajnie mała, co tylko potęgowało niezbyt dobry odbiór imprezy. Do tego nie było komu pokazywać produktów więc nie można było się łudzić, że osoby, które poznają grę na targach kupią ją później w sklepie.
Od strony wystawców impreza okazała się raczej parą wpuszczoną w gwizdek. Przygotowano się na dużą liczbę ludzi i starano się zapewnić im jak najwięcej atrakcji, a finalnie wyszło na to, że mieliśmy do czynienia z małą imprezą, za udział w której trzeba było dużo zapłacić.

Można próbować zastanowić dlaczego tak się stało. Z jednej strony targi są organizowane w znacznej odległości od centrum Krakowa, jednak inne imprezy tam organizowane przyciągają o wiele więcej zainteresowanych. Z drugiej strony być może bilety były zbyt drogie (10zł normalny, 8zł ulgowy), ale to były ponoć najtańsze targi gier w Polsce. Z reklamą też nie było specjalnie źle, gdyż od kilku dni można było w mieście znaleźć dobrze widoczne reklamy. Prawdopodobnie problemem było to, że była to pierwsza tego typu impreza w Krakowie oraz to, że w sobotę zostały wyłączone linie tramwajowe kursujące w okolicy hali wystawowej. Jednak czy to aż tak mogło wpłynąć na odwiedziny?

Niezależnie od tego jaka była przyczyna, organizatorzy mają ciężki orzech do zgryzienia, jeżeli chcą w przyszłym roku zorganizować Level_02. Będą musieli nieźle się natrudzić, aby ściągnąć większą liczbę odwiedzających oraz namówić wystawców, którzy w tym roku wyjechali z targów niezbyt zadowoleni. Jak im się uda? – czas pokaże.
Ode mnie
Na koniec chciałem dodać kilka słów od siebie. Z mojej strony bardzo dziękuję wszystkim, których spotkałem, miałem okazję porozmawiać i pograć (czasem w partie pokazowe, ale zawsze). Dzięki temu człowiek miał poczucie, że jednak nie siedzi na targach bez celu.
Poza tym cieszę się, że mogłem spotkać się ze znajomymi z różnych wydawnictw i sklepów, porozmawiać z nimi o planach, pomysłach czy zwyczajnie pogadać o niczym, a do tego oczywiście zagrać w nowe gry (m.in. udało mi się zagrać w Kazaam). Było to bardzo miłe, jednak czy aby się spotkać potrzeba nam wielkich i niezbyt tanich targów? Raczej nie.
P.S.
Byłbym zapomniał – jeżeli będziecie na jakiejkolwiek imprezie gdzie będzie wystawiało się Allegro.pl to pytajcie ich o krówki! Są naprawdę super smaczne ;o)
Byłbym zapomniał – jeżeli będziecie na jakiejkolwiek imprezie gdzie będzie wystawiało się Allegro.pl to pytajcie ich o krówki! Są naprawdę super smaczne ;o)





















