Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciekawostki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciekawostki. Pokaż wszystkie posty

5 marca 2008

Coś z zupełnie innej beczki

Dzisiaj mamy dla Was coś zupełnie innego. Mianowicie poniższe zdjęcie:

Autorem powyższego zdjęcia jest Wiewiór. Zostało ono wykonane komórką, a następnie obrobione w Photoshopie.

Przedstawia ono rozgrywkę w Jengę w której wzięli udział Kozik oraz Wiewiór. Chłopaki po raz pierwszy grali w tę grę i jak widać podeszli do niej niezwykle kreatywnie ;o)

Jednocześnie chcieliśmy zaprosić innych do przysyłania nam swoich zdjęć z rozgrywek. Z chęcią je opublikujemy :o)

13 lutego 2008

Mała wycieczka po pokoju

Dzisiaj mamy dla Was coś innego niż zwykle. Otóż prezentujemy Wam poniżej filmik jaki Tom Vasel umieścił ostatnio na popularnym serwisie YouTube. Jest to video, w którym tom prezentuje swój pokój gier - czyli swoją Krainę Gier ;o)



Tom ma szczęście posiadać jedną z bogatszych kolekcji gier dlatego uznałem, że warto podzielić się z Wami tym materiałem. Mnie jeszcze trochę do takiego stanu magazynowego brakuje, ale pracuję nad tym sumiennie ;o)

Dla niewtajemniczonych - Tom Vasel to jeden z dwóch gospodarzy słuchowiska internetowego The Dice Tower. Od kilku lat mieszka w Korei (z pochodzenia jest Amerykaninem) gdzie pełni rolę pastora oraz pracuje jako nauczyciel w szkole.

19 października 2007

Kości zostały rzucone

Dzisiaj mamy dla Was „małą” ciekawostkę związana z kostkami, jednak zanim przystąpię do jej opisu, zapraszam do oglądnięcia tego oto filmiku:





YYY?? O co chodzi?

To, co przed chwilą oglądnęliście to wideo z akcji przygotowanej przez internetowe kasyno gnuf.com. Chłopaki z GNUF postanowili zorganizować coś co nazwali „The world’s greatest dice roll”.

Na czym polega ta akcja?
Otóż organizatorzy przygotowali 2 kosteczki k6 – każda z nich była sześcianem o krawędzi 2,1m. Kości zostały wykonane z płyt stalowych zamocowanych na wzmacnianym stalowym szkielecie. Waga takiej kosteczki to, bagatela, 550kg.

Skoro już mieli megakostki postanowili znaleźć dla nich odpowiednią „strefę zrzutu”. W tym celu wybrali się na Grenlandię, gdzie znaleźli górę Lille Malene Nuuk, z której to, na wysokości 340m n.p.m. kosteczki miały zacząć swoją drogę w dół. Jednak aby je przetransportować potrzebny był helikopter, który zrzucił nasze miniaturki z wysokości 20m i zaczęło się łiiiiiiii ;)

Wprowadzone w ruch kostki miały do przebycia trasę 1000m.

Mają chłopaki fantazję :)

Ostatnim elementem akcji jest zaproszenie ludzi do obstawiania ile na kostkach wypadło oraz jak dużo czasu upłynęło od zrzutu do zatrzymania się kostek (dlatego też zostały dostarczone dane odnośnie długości tras, masy kostek, ich wagi oraz nachylenia terenu – może jakiś genialny fizyk wyliczy to co do sekundy).

Jeżeli Was zaintrygował ten pomysł to odsyłam na oficjalną stronę internetową tej akcji, gdzie można znaleźć wszelkie informacje na temat wydarzenia.

Pomysł ciekawy, ale wykorzystanie takich kostek podczas partii Osadników z Catanu mogło by być kłopotliwe ;)

12 października 2007

Hnefatafl

Każdy z nas doświadczył zapewne nieraz cudownego uczucia podczas robienia porządków. Nie mam na myśli oczywiście wielkiej radości i nadmiaru entuzjazmu jaki towarzyszy nam przy samej czynności sprzątania – wszak dla przytłaczającej większosci z nas to zwykły obowiązek, rutyna lub po prostu przyzwoitość. Chodzi mi o tę chwilę radości, gdy robiąc porządki w szafie, czy na strychu odkrywamy na nowo rzeczy, o których istnieniu dawno już zapomnieliśmy. Tak jest i w tym wypadku. Sprawa nie dotyczy jednak szafy, a przepastnej galerii zdjęć jaką posiadam. I tak, zwalniając miejsce na komputerze, trafiłem na dawno zapomniane fotki, które zrobiłem zwiedzając dwa lata temu ekspozycję w Biskupinie.


Dokładnie 18 września 2005 roku, podczas dorocznego festynu archeologicznego, moją uwagę przykuła gablota prezentująca ryt runiczny z XI wieku. Ów ryt przedstawia dwie postacie siedzące przy (najprawdopodobniej) mało znanej w Polsce grze o nazwie hnefatafl. Opis gry bez trudu można znaleźć na BGG. Powiem tylko, że w hnefatafl z wielką pasją grali Wikongowie. Stąd też gra znana jest również pod nazwą gry wikingów.
Zasady gry są niezmienie proste. W grze brało udział dwóch graczy, którzy dysponowali odmiennymi siłami, a co za tym idzie inne były też cele do których dążyli w grze. Jeden z graczy kierował małą armią i pionkiem królewskim, a drugi obejmował dowództwo nad dużą armią, ale bez pionka królewskiego. Jego zadaniem było zagonić królewskiego piona do narożnika. Oczywiście przeciwnik musiał stawić mu czoło i obronić się przed atakiem. Do gier używano drewnianych plansz na których zakreślano narożniki i środek oraz pozycję dla pionków (robiąc w desce np. otwory). Liczba pozycji była różna, ale zawsze nieparzysta. Pionki wykonywano z wielu powszechnie dostępnych surowców i posiadały różne kształty, co można zobaczyć na zdjęciach. Na samym dole zamieściłem wspólczesne wersje gry.

Muszę przyznać, że sprawa wydała mi się o tyle ciekawa, że jak się głębiej zastanowić, to większość z nas potrafi odszukać pamięcią parę prehistorycznych gier, ale niemal wszystkie mają azjatyckie korzenie (go, szachy itd.) mało jednak jest znawców gier, którzy potrafią ad hoc wymienić kilka stricte europejskich tytułów, które sięgają swymi korzeniami średniowiecza (przy szachach, czy go to właściwie młodziki). W hnefatafl nigdy nie grałem i mało wiem o tej grzej. Jeżeli jednak trafi mi się okazja, to postaram się nadrobić tę zaległość sięgającą korzeniami XI wieku, a może i dalej…











18 września 2007

Pionkowe wieści

W ostatni weekend w Gliwicach odbyła się IV edycja Pionka - jedynej regularnej imprezy planszówkowej w południowej części Polski. Poza graniem w różnorakie tytuły zapewnione przez organizatora, jak i dostarczone przez samych uczestników, można było zapoznać się z różnymi ciekawostkami ze świata planszówek i usłyszeć co w trawie piszczy. A mianowicie:


• Na kilka dni przed Pionkiem, Ignacy Trzewiczek (główny organizator imprezy) zdradził, że na Pionku pojawi się tajemniczy Pan X, który ma być przedstawicielem nowego wydawnictwa, które jeszcze w tym roku ma wypuścić na rynek dwie gry, z czego jedna z nich to tytuł uhonorowany nagrodą Spiel des Jahres! Zanosiło się ciekawie :)

Otóż tajemniczym Panem X okazał się Jarosław Basałyga z wydawnictwa Egmont Polska. Tak, tak, znanego wszystkim wydawnictwa zajmującego się wydawaniem książek, komiksów i czasopism! Tytuły jakie w tym roku ma wydać firma Egmont to Niagara (Spiel des Jahres 2005) oraz Manila. Obie gry powstają w ramach współpracy z niemieckim wydawnictwem Zoch Verlag.
Zaraz po ogłoszeniu tytułów padły dwa podstawowe pytania: Za ile? Oraz Kiedy?
Za ile: Niagara – 99zł, Manila 129zł (są to ceny sugerowane, więc zapewne w wielu sklepach będzie gry można nabyć taniej)
Kiedy: Najpóźniej podczas Targów Książki w Krakowie (ostatni weekend października).
Jak widać tytuły duże i ceny też całkiem niezłe. Na naszym krajowym podwórku zaczyna robić się coraz ciekawiej! :D

Poza tym, zdementowane zostały plotki jakoby Egmont miał wydać w Polsce Starcrafta oraz najnowszą edycję gry Talisman. Te informacje były tylko wesołą twórczością fanów, którzy chcieli, aby ktoś wydał te gry w Polsce.

Jakby tego było mało, na Pionku zorganizowano turniej, w którym główną nagrodą jest polskie wydanie Niagary wraz z dodatkiem Diamentowy Joe, które to zostanie dostarczone zwycięzcy, jak tylko znajdzie się w kraju.
Część rozgrywek (w tym finały) odbywała się na specjalnej, pokazowej dużej wersji Niagary z drewnianą planszą, która robiła oszałamiające wrażenie.


Jednak Pionkowe rewelacje nie kończą się na tym jednym wydarzeniu!

• Na gliwickim spotkaniu z grami można było zapoznać się i (a raczej przede wszystkim) zagrać w najnowszą produkcję Granny – Mafię. Jest to wariacja znanej chyba wszystkim gry towarzyskiej, która została wzbogacona o wariant zaawansowany.


• Wydawnictwo Portal pokazało pierwsze egzemplarze plansze oraz wydruk okładki i żetonów do nowego wydania Neuroshimy Hex.




• Jak na każdym Pionku można było zagrać w masę prototypów, jednak najnowszym produktem byli Władcy Smoków autorstwa Ignacego Trzewiczka, które to mają ukazać się w jednym z październikowych numerów czasopisma Kaczor Donald.

IV edycja Gliwickiego Pionka upłynęła pod znakiem licznych plotek, nowości i wszystkiego tego co lubią gracze. Miejmy nadzieję, że kolejne edycje przyniosą wszystkim jeszcze więcej radości :)

28 sierpnia 2007

Co to za gra?

Podczas jednego z ostatnich pobytów w sklepie Żonglerka.pl (jedynego stacjonarnego sklepu w Polsce z akcesoriami do żonglowania, w którym pracuje Grace) wypatrzyłem arkusze z drukarni, na którym były wydrukowane plansze do gier! Okazało się, że przyszły one w jednej z dostaw jako wypełniacz i miały za chwilę wylądować w koszu. Jako maniak wszystkiego co z grami związane, zakosiłem (oczywiście pytając się wcześniej, czy wolno ;) ) sobie dwie identyczne kopie arkusza i zabrałem je do domu, ratując przy tym od marnego losu.

Na owych arkuszach znajdują się plansze do dwóch gier – znanej chyba wszystkim halmy (Chinese checkers) oraz „…”. No właśnie – co to jest to drugie?
Po powrocie do domu przeglądnąłem Gry Świata, Księgę Gier oraz Leksykon Glonnegera i nie natrafiłem na nic co by przynajmniej przypominało tę drugą planszę!


Co to jest?


Halma - druga plansza znajdująca się na arkuszu

Może ktoś z Was, naszych drogich czytelników, będzie w stanie zaspokoić moją ciekawość? Jeżeli wiesz co to za gra – będę wdzięczny za wszelkie informacje.

25 lipca 2007

Get the Glass

Wczoraj, bladym świtem natrafiłem na stronkę z grą „Get the Glass”. Jest to jednoosobowa gra stylizowana na grę planszową w stylu „rzuć kostką i przesuń pionek” (roll and move), gdzie po zatrzymaniu się na konkretnym polu dobieramy kartę szczęścia (idź do przodu), kartę nieszczęścia (idź do tyłu) lub musimy rozwiązać zagadkę.

W grze gracz kieruje rodziną Adachi, której to celem jest dotarcie do Fort Fridge, gdzie znajduje się upragniona szklanka z mlekiem. Na swojej drodze natrafiają oni na wydarzenia pozytywne jak i negatywne; muszą uciekać przed policją, która ciągle siedzi im na ogonie; muszą odpowiadać na pytania związane z mlekiem itd.. Jeżeli noga im się powinie – lądują w więzieniu Milkatraz, skąd mogą próbować uciec lub mogą odsiedzieć wyrok, jak przystało na porządnych obywateli. Trzeci pobyt w zakładzie penitencjarnym oznacza koniec gry.

Sama mechanika jak i tematyka gry do specjalnych nie należą. Jest to po prostu kolejna akcja mająca na celu podniesienie spożycia mleka wśród amerykańskich dzieci. Cel chyba zostanie osiągnięty, ponieważ przyjemna zabawa jest powiązana z dość ostrymi przekazami (np. jak nie będziesz pił mleka to kanapki będziesz mógł spożywać tylko po tym jak je zmiksujesz).

Zapytacie więc, po co o tym piszę. Otóż gra jest wykonana wspaniale i olśniewająco! Samochodzik jeżdżący po polach, animowane kostki, karty wyłażące spod planszy, plansza w 3D, piękna grafika i efekty. Cud, miód i orzeszki! Nie wiem jak Wam, ale mnie to się po prostu spodobało.
Nie jest to może tytuł, w który będę grał regularnie (2 razy doszedłem do końca, ale nie udało mi się rozwiązać finalnej zagadki), ale na pewno czasem do niego wrócę, aby zobaczyć jak można ładnie na komputerze przedstawić grę planszową.

Poniżej kilka screenów z gry:

Przykładowa karta (szczęście).


Plansza z boku (policja na ogonie).


Adachi złapani przez służby mundurowe.


Końcowe pytanie.

7 lipca 2007

Ca$h'n Guns Live

Dzisiaj po raz pierwszy zdecydowałem się opisać na blogu grę, której jeszcze nie ma. Grę, na którą nam przyjdzie jeszcze poczekać. Grę zwariowaną i szaloną. Mianowicie – Ca$h’n Guns Live.

C’n G Live będzie kolejną grą wydaną przez szalonych Belgów w sombreros, czyli Repos Production. Tak jak w przypadku ich poprzednich gier, czeka nas prawdopodobnie wspaniała zabawa z kupą (śmiechu).

Ca$h’n Guns Live jest rozwinięciem znanej wielu osobom gry Ca$h’n Guns, w której gracze wcielali się w 4-6 gangsterów, dzielących się łupem pochodzącym z ostatniego napadu na bank. Jednak podział nie szedł im za szczęśliwie, więc przemówiły pistolety. Jak to w takich sytuacjach bywa, niektórzy wsparli miejscowe szpitale, inni zakłady pogrzebowe, a na innych zarobiły szwajcarskie banki.
Niewątpliwą zaletą podstawowej wersji Ca$h’n Guns było to, że gra była szybka i wesoła. Jednak wiele osób uważa, że zakres graczy 4-6 to strasznie mało. Dlatego też panowie z Repos przygotowali wariant na 9-12 osób, który może być rozgrywany jedynie w sytuacji, kiedy dostępne są dwa zestawy gry.

W sierpniu tego roku ma jednak zostać wydana nowa gra – właśnie Ca$h’n Guns Live, która umożliwia grę 8-20 graczy. Tak, DWUDZIESTU!! (Jupi!!!). Jednak nie będzie w niej piankowych pistoletów, które tak cieszyły domorosłych gangsterów (Buuu!!!). Za to będzie gwizdek (Que??) oraz talia 110 kart.

Wymagania gry są dość specyficzne, ponieważ nie gra się w nią przy stole. Najlepiej prowadzić rozgrywkę w wolnej sali, lub na świeżym powietrzu. Wymagana powierzchnia to ok. 5m^2 na gracza (co przy 20 osobach daje 100m^2 – więcej niż niejedno mieszkanie…).

Przy każdej rozgrywce wyznaczamy ojca chrzestnego – dajemy mu gwizdek (To pewnie ten z policji! Bij dziada!) oraz talię kart. W pierwszych rozgrywkach ojciec chrzestny pełni rolę arbitra, który ma rozstrzygać sporne sytuacje i nadzorować przebieg rozgrywki. Gwizdek służy do tego, aby nie nadwyrężać jego schorowanego gardła. (On jednak nie jest z policji… Niech ktoś zadzwoni po karetkę. Albo nie, po grabarza, będzie szybciej…)

Ojciec chrzestny dzieli talię na 5 stosów, a gracze dzielą się na drużyny. Przed rozpoczęciem rundy ojciec chrzestny bierze jeden stos kart, podlicza ich wartości (rolę banknotów pełnią rewersy kart). Następnie rozdaje wszystkim grającym po karcie, po czym zaczyna odliczać od 10 do 0. W tym czasie gracze swobodnie mogą się przemieszczać. Kiedy arbiter skończy odliczać – gwiżdże. Wtedy gracze przyjmują pozy związane z ich bronią (o Broni dalej) i celują przy pomocy palców w jednego lub dwóch przeciwników.


Następnie ci, którzy boją się dostać kulkę mogą się wycofać – schodzą wtedy z obszaru gry i siadają w zaułku cieniasów (Buuuuu!!! Na, na cykor, cykor, na, na!!! :P). Może nie dodaje im to chwały, ale lepiej być żywym i biednym niż trupem z dużą ilością gotówki.

Właśnie – Bronia (Yyy?) znaczy się broń ;). Na kartach przedstawionych jest kilka rodzajów broni – pistolet, dwa pistolety i shotgun. Każdy z rodzajów broni posiada specjalną właściwość: pojedynczy pistolet strzela jako pierwszy w kolejności, dwa pistolety pozwalają celować w dwóch przeciwników, a shotgun sprawia, że nasz cel wędruje od razu w zaświaty (no może nie od razu w zaświaty, ale przynajmniej do szpitala).

Ponadto, pośród kart są karty nie strzelające. Jeżeli gracz dostanie taką kartę to udaje, że ma jedną z broni. Dopiero podczas rozstrzygania rundy ujawnia jaką kartę tak naprawdę otrzymał (w trakcie rundy blefuje, żeby odstraszyć innych od łupu).

Karty „niestrzelające” to m.in. nóż w plecy, granat oraz kamizelka kuloodporna. Gracz mający nóż wbija go jednemu z przeciwników w plecy, jeżeli ten jest w zasięgu jego ręki. Jeżeli osoba z granatem zostanie trafiona to wysadza się, ale rani przy tym wszystkich, którzy są w zasięgu jej ramion (gracz obraca się wokół własnej osi mając wyciągnięte ramiona).
Karta kamizelki kuloodpornej pozwala na uniknięcie pierwszej rany.

Następnie rozstrzygamy kto został trafiony. Każdy gracz wykorzystuje swoją broń, wydając oczywiście przy tym odpowiedni dźwięk (Bang! Hadysz! BUM!). Osoba, która dostaje jedną ranę łapie się za serce. Osoba, która dostanie dwie rany schodzi z obszaru gry i przechodzi do szpitala.

Pomiędzy tymi, którzy zostali na placu boju dzielimy pieniądze. Ojciec chrzestny zbiera od wszystkich grających karty, które były dostępne w tej rundzie i następnie je dzieli zgodnie z tymi samymi zasadami, co przy zwykłym C’n G. Nadmiarowe karty przechodzą na kolejną rundę.
Każda drużyna trzyma swoją kaskę w jednym miejscu i co ważne – kart kasy z poprzednich rund nie wolno używać (żeby nie korzystać z silniejszych opcji).

No i następuje kolejna runda – cykory wracają do gry, pacjenci ze szpitala przechodzą do zaułku cieniasów (pierwszy etap zmartwychwstania). Ojciec chrzestny bierze kolejny stos (ewentualnie powiększony o karty, które nie zostały podzielone po ostatniej rundzie) rozdaje, strzelamy, uciekamy, zbieramy trupy, dzielimy itd.

Po 5 rundach gra się kończy, drużyny podliczają uzyskany kapitał, odejmują od niego 25 patoli za każdego sztywnego człowieka ze swojej drużyny. Wygrywa najbogatszy team.

Wszystko to wygląda bardzo ładnie i wesoło. Wprost idealna gra na wakacje! Niestety, gra ma ukazać się dopiero w sierpniu (a znając życie to pewnie będzie bardziej we wrześniu niż w sierpniu). Szkoda, bo przydałaby się na kilka wakacyjnych wyjazdów.

Pocieszający jest fakt, że patrząc po zawartości można spokojnie spodziewać się, że cena nie powinna być zbyt wysoka. W końcu są to dwie talie kart standardowej wielkości oraz gwizdek. Nie powinno być tragicznie. Ja już dodałem ten tytuł do listy zakupowej :)

Można zastanawiać się skąd wziął się pomysł na tak pokopaną grę. Dlatego też sugeruję z zapoznaniem się dwóch filmików, które podobno zainspirowały pana Maublanc (autora gry) do stworzenia Ca$h’n Guns Live:







Teraz już chyba wszystko jasne!

Z innych ciekawostek w Ca$h’n Guns Live ma znajdować się dodatkowa karta do podstawowej wersji Ca$h’n Guns.

Powyższy opis jest jedynie bardzo skróconym i ogólnym opisem rozgrywki. Dokładne zasady można przeczytać TUTAJ.

Bruno Faidutti, w swojej relacji z XIII Ludopathic Gathering Etourvy wydzielił galerię zdjęć z testów w C'n G Live - zapraszam do jej oglądania.

30 czerwca 2007

Dodatek do Hive

Ostatnio opisywałem darmowe dodatki do gry Zooloretto. Dzisiaj zaś chciałem podzielić się z wami informacjami na temat dodatku do gry Hive, która na rynku gier planszowych już gości dobrych kilka lat.
Pewien czas temu zaczęły w sieci pojawiać się słuchy, że wydawca Hive planuje wypuścić dodatek do tej gry. W związku z tym, że udało nam się pozyskać dokładniejsze informacje na jego temat, przybliżymy naszym czytelnikom jego założenia.

Mosquito czyli komar
Dodatek do Hive to tak naprawdę jedynie dwie dodatkowe płytki (po jednej w każdym kolorze), na których znajduje się nowy robal – komar. Dodatek ma być pakowany w ładny plastikowy blisterek.
Zapewne bardziej interesuje wszystkich to, co dodatek wnosi do rozgrywki, a nie to, jak jest pakowany. Otóż komary mają dość ciekawą umiejętność. Nie są do nich przypisane żadne określone zasady związane z ruchem. Zamiast tego komar przejmuje na jedną turę umiejętność ruchów, jaką posiada jeden z sąsiadujących z nim robali (zarówno gracza jak i przeciwnika). Jeżeli komar zakończy swój ruch „na piętrze”, w kolejnej turze nadal zachowuje się jak żuk.

To wszystko. Muszę przyznać, że brzmi ciekawie i już nie mogę doczekać się, kiedy dane mi będzie skosztować rozgrywki z nowym owadem.

Jednak tutaj pora na kubeł zimnej wody dla wszystkich tych, którzy chcieliby spróbować go już teraz. Dodatek prawdopodobnie będzie dostępny po wakacjach.

Cóż, czekamy cierpliwie!

27 czerwca 2007

Dodatki do Zooloretto

W ostatni poniedziałek (26.06.2007) w Berlinie o godzinie 10:30 rozpoczęła się konferencja prasowa, na której ogłoszono, że Zooloretto zostało nagrodzone tytułem Spiel des Jahres 2007 – najbardziej prestiżową nagrodą na rynku gier planszowych. O tym fakcie mogliście przeczytać w kilku serwisach informacyjnych. Zapewne niebawem, niczym grzyby po deszczu, zaczną pojawiać się recenzje nagrodzonego tytułu.
My jednak chcieliśmy zaprezentować wam coś innego! Michael Schacht (autor Zooloretto) umieścił w sieci jakiś czas temu trzy bezpłatne dodatki do Zooloretto. Właśnie dzisiaj, w ramach uczczenia zwycięstwa Zooloretto, postanowiliśmy je zaprezentować!

Dodatek 1: Trzy dodatkowe wybiegi
Dodatek pierwotnie był rozsyłany przez wydawnictwo Abacusspiele do wszystkich osób, które wysłały zgłoszenie na specjalny adres e-mail. Po pewnym czasie oczekiwania można było otrzymać kartkę pocztową, która jest właśnie rzeczonym dodatkiem.

Wspomnianą kartkę należy przeciąć na trzy części wzdłuż jaśniejszych linii. W ten sposób przygotowane zostają trzy dodatkowe wybiegi, przypisane do określonych zwierząt (panda, szympans, wielbłąd). Na każdym z nich znajdują się dwa miejsca na odpowiednie zwierzątka.

Oddzielone wybiegi umieszcza się na początku rozgrywki na środku stołu. W ramach wykonywania akcji z pieniędzmi, gracz może zapłacić 2 monety i kupić wybrany przez siebie wybieg.

Wybiegi te są bardzo silne, ponieważ gracze mogą otrzymać za nie punkty nawet za umieszczenie jednego zwierzątka!

Dodatek 2: Zoo pieszczochów
Każdy z graczy otrzymuje „zoo pieszczochów”, które liczy się jak dodatkowy wybieg z miejscem na dwa żetony młodych.

Za każdym razem, kiedy gracz otrzyma żeton młodego, może zdecydować gdzie go umieszcza: na zwykłym wybiegu, w „zoo pieszczochów” czy w schronie.
Jeżeli gracz umieści młode w „zoo pieszczochów”, otrzymuje z banku jedną monetę.
Jeżeli jest to drugi żeton młodego, gracz otrzymuje dwie monety.
Co ważne, w „zoo pieszczochów” dozwolone jest umieszczanie młodych pochodzących z różnych gatunków.
Na końcu gry nie przyznaje się żadnych punktów za żetony znajdujące się w „zoo pieszczochów”.

Dodatek 3: Restauracja, sklep z pamiątkami, altanki
Żeton restauracji należy umieścić na środku stołu. Jeden z graczy może kupić restaurację wpłacając do banku 3 monety. Restaurację można umieścić na dwóch wolnych polach na budki z jedzeniem, które znajdują się obok wybiegu z 4 miejscami.

Na końcu gry, wszystkie budki z jedzeniem należące do gracza, niezależnie od ich rodzaju, są warte po 2 punkty każda. Restauracja także liczy się jako budka z jedzeniem i w związku z tym gracz otrzymuje za nią 2 punkty.
Gracz nie może kupić restauracji, jeżeli wymagane miejsca są zajęte.
Ponadto, graczowi nie wolno przemieszczać restauracji.

Sklep z pamiątkami otrzymuje gracz, w którego zoo pojawią się pierwsze młode – umieszcza go w jednym ze swoich miejsc na budki z jedzeniem. Na końcu rozgrywki gracz mający sklep z pamiątkami otrzymuje 1 punkt za każde młode jakie posiada w swoim zoo.

Altanki umieszcza się na środku stołu. Gracz podczas swojej tury, w ramach akcji z pieniędzmi, może kupić jedną altankę, płacąc za nią 3 monety. Jest to specjalna altanka dla zwierząt i można ją umieścić w jednym z wybiegów. Zajmuje ona do końca rozgrywki jedno miejsce (liczy się podczas podliczania punktów). Co ważne, raz umieszczonej altanki nie wolno przemieszczać.

Wszystkie opisane powyżej dodatki można zassać bezpośrednio ze strony Michaela Schachta i wydrukować samemu w domu.

Zrób to sam:
Sugeruję wydrukowanie żetonów na arkuszach samoprzylepnego papieru, który następnie przyklejamy na grubą tekturę. W związku z tym, że żetony są dwustronne, proponuję najpierw przykleić jedną stronę i wyciąć ją, a następnie nakleić bezpośrednio na nią przygotowany wcześniej rewers.

Żetony można dodatkowo wzmocnić naklejając na nie warstwę folii samoprzylepnej, lub opryskując je warstwą bezbarwnego lakieru w sprayu.

Jeżeli ktoś z was przygotuje te dodatki, niech podzieli się z innymi swoimi wrażeniami!

Bezpośrednie linki do stron, z których można pobrać dodatki gotowe do wydruku (A4):
Część 1
Część 2
Część 3
Zasady w języku angielskim

31 maja 2007

Animacja z kostkami

Teledysk, który został zrealizowany przy pomocy kostek k6.


Fujiya & Miyagi Ankle Injuries - The best bloopers are here

Z naszym hobby ma do czynienia tylko tyle, że są w nim kostki ;)

Na linka trafiłem na stronie The Spiel - jednego z kilku podcastów o grach, których słucham regularnie. Filmik wywarł na mnie tak duże wrażenie, że postanowiłem się nim z wami podzielić, zwłaszcza dlatego, że nie wszyscy słuchają The Spiel :)

24 maja 2007

Rigor Mortis - Mroczny Pan

Ostatnio opisywałem firmę Mad4Gamestyle, która była odpowiedzialna m.in. za przygotowanie oprawy graficznej do gry Kragmortha. Dzisiejszy wpis poświęciłem postaci Rigora Mortisa, mrocznego pana, któremu gobliny zakłócają spokój. Wbrew pozorom nie jest to byle ktoś…

Rigor Mortis to główny bohater komiksu stworzonego przez Riccardo Crosa. Komiks, którego akcja dzieje się w świecie Kragmortha, jest wydawany od kilku lat we Włoszech, gdzie spotkał się z dobrym przyjęciem. Oczywistym następstwem popularności komiksu było wypuszczenie na rynek gadżetów z Rigorem, gry RPG oraz gier planszowych, które to najbardziej interesują nas z perspektywy tematyki naszego bloga.

Rigor Mortis po raz pierwszy zagościł w grze karcianej w 2005 roku. Stał się on postacią drugoplanową gry „Si, Oscuro Signore!” (Tak jest Mroczny Panie), w którą wciela się jeden z graczy. Pozostali gracze pełnią rolę goblinów, którzy zgromadzili się u stóp swojego władcy, aby wyjaśnić dlaczegóż to kolejna powierzona im misja zakończyła się fiaskiem. Gracze, chcąc uniknąć kar, jakie przygotował dla nich Rigor starają się zrzucić winę na przeciwników. W tym właśnie celu zagrywają karty potwierdzające ich tezę lub zrzucające winę na innych.
Jeżeli Rigor uzna, że wie kto jest winny niepowodzenia – zsyła na niego krzywe spojrzenie. Gracz z trzema krzywymi spojrzeniami odpada z gry.
„Si, Oscuro Signore” to bardzo prosta party game, w której udział może brać od 4 do 10 graczy. Jednakże oskarżanie innych i tłumaczenie Rigorowi dlaczego misja się nie powiodła nie ogranicza się jedynie do zagrywania kart, głównym elementem mechaniki jest umiejętność „zmyślania historii” tak dobrze znana graczom RPG. Dlatego też osoby nie posiadające daru snucia opowieści mogą nie znaleźć tak ogromnej satysfakcji z rozgrywki.

W 2006 we Włoszech został wydany dodatek „Si, Oscuro Signore 2” zwiększający liczbę kart (a co za tym możliwości powierzanych wypraw, skarbów i zrzucania winy na innych) oraz umożliwiający zwiększenie liczby graczy do 12 osób.
W tym samym roku Rigor Mortis oraz wszystkie postaci z jego komiksu zostały przeniesione w świat gry MiniMonFa – dwuosobowej niekolekcjonerskiej karcianki, w której celem graczy jest zabezpieczenie się przed atakami bohaterów, którzy szturmują ich lochy.
W tym roku, jednocześnie w 7 krajach, miała miejsce premiera gry Kragmortha. Poniżej prezentujemy Wam pierwotne wersje rysunków Rigora i goblinów, które w ostatecznej wersji zostały zastąpione innymi.













Samej gry nie będę dzisiaj opisywał, ponieważ planujemy w przyszłości zamieścić jej szczegółowy opis.

Możecie się zastanawiać dlaczego napisałem ten tekst. Otóż chodziło mi przede wszystkim o to, żeby pokazać, że postać wydanej niedawno u nas gry nie jest kolejnym stworkiem wymyślonym na potrzeby gry. Rigor nie pierwszy raz stał się postacią gry planszowej, a co bardzo prawdopodobne jeszcze nie raz będzie można zagłębić się w świat Kragmortha.

Ponadto już dzisiaj mogę zdradzić, że w ciągu kilku dni będziemy mieli dla Was małą niespodziankę związaną z Mrocznym Panem :)

A w międzyczasie zapraszamy na:
Oficjalną stronę internetową Riccardo Crosa: www.riccardocrosa.com
lub na jego blog: www.kragmortha.blogspot.com

22 maja 2007

MAD4GAMESTYLE

Większość graczy zwraca uwagę na szatę graficzną gier. Jednakże na ogół ich zainteresowanie kończy się na ocenie jej w kategoriach ładna/brzydka/ujdzie. Wielu graczom znane są takie osobistości jak Michael Menzel czy Franz Vohwinkel, ale już o wiele mnie osób kojarzy Czerne. Dzisiaj chciałem przedstawić firmę, która jest praktycznie nieznana w naszym kraju.


Mad4GameStyle, bo to właśnie o tej niej jest ten tekst, jest powstałą w 2003 roku grupą złożoną z rysowników, ilustratorów, projektantów graficznych, autorów komiksów i osób kolorujących komiksy. Wszystkich połączyła wspólna pasja jaką są gry.

Wszystkie te osoby miały już do czynienia z pracą związaną ze sztuką wizualną i procesem wydawniczym (komiksy, malarstwo, rysownictwo, projektowanie graficzne stron internetowych), ale Mad4GameStyle miało być dla nich czymś zupełnie nowym. Poprzez „zjednoczenie umysłów” artyści specjalizujący się w różnych dziedzinach stworzyli drużynę zajmującą się projektowaniem szaty graficznej gier. Dzięki zebraniu całkowicie różnych ludzi uzyskali niebywałą wręcz elastyczność, pozwalającą zaspokoić różne oczekiwania.

Grupa rozpoczęła swoją działalność od przygotowania kilku prototypów, które miały pokazać ich umiejętności. Następnie wszystko potoczyło się już lepiej i od tego czasu przygotowują szatę graficzną do mnie więcej jedną grę rocznie.

W 2004 r zwróciło na nich uwagę wydawnictwo Fantasy Flight Games i poprosiło ich o przygotowanie części kart do kolekcjonerskiej karcianki „Gry o tron” z Valyrian Edition.
Był to niezwykle istotny krok naprzód, który pozwolił na nawiązanie współpracy z wydawcami z Włoch i Niemiec.

Wybrane osiągnięcia M4GS to m.in.:
- przygotowanie szaty graficznej do serii zabawek dla dzieci Makrobion- przygotowanie w 2005 szaty graficznej Il Principe wydanej pierwotnie przez wydawnictwo Mind the Move










- przygotowanie szaty graficznej do gry Kragmortha (wydanej jednocześnie w 7 krajach, w tym w Polsce)
Jeżeli chodzi o teraźniejszość i przyszłość, Mad4games pracuje obecnie nad 3 projektami, jednak na razie nie mogą zdradzać żadnych szczegółów, ponieważ są związani umowami o zachowaniu tajemnicy.

Mad4GameStyle to nie tylko praca, ale ogromna satysfakcja związana z nadawaniem kształtów pomysłom autorów gier. Artyści sami są graczami i doskonale rozumieją fakt, że w trakcie gry o wiele milej jest, kiedy można na czymś zawiesić oko.

Mad4GameStyle jest doskonałym przykładem na to, że rynek gier planszowych to nie tylko twórcy, wielkie nazwiska takie jak Faidutti, Cathala czy Knizia. To również rzesze grafików, którzy są odpowiedzialni za to, aby gry ubrać w oprawę graficzną. Jednocześnie jest to wspaniała idea, która może i w Polsce znajdzie naśladowców? Czyż nie byłoby wspaniale gdyby można było zagrać w dobre gry ilustrowane pracami polskich autorów? Już mamy nawet pierwszy chwalebny przykład w osobie Tomasza Jędruszka, który tworzy rysunki na zlecenie Fantasy Flight Games (m.in. przygotował karty do gry Condottiere, która w tym roku ma zostać wydana nakładem wydawnictwa Galanta).

Tak więc – graficy, rysownicy, twórcy komiksów – DO DZIEŁA!

Przykłady twórczości MAD4GAMESTYLE możecie znaleźć w ich PORTFOLIO.
Oficjalna strona grupy: http://www.mad4gamestyle.com/