11 lutego 2008

Hop Hop Żabki

W poprzednim miesiącu Khaox opisywał grę-zabawkę Loopin’ Louie. Dzisiaj ja chciałem zaprezentować inną pozycję z tego gatunku (o ile można potraktować to jako osobny gatunek gier). Hop Hop Żabki (bo taki jest właśnie tytuł gry) poznałem przy okazji Warsaw Open 2007, gdzie dane mi było rozegrać kilka niezwykle przyjemnych rozgrywek.

Tematem gry są (jak wskazuje sama nazwa) skaczące płazy. Nie wiem czy to ropuchy, rzekotki, czy przedstawicielki jakiegoś innego określonego żabiego gatunku. Jedyne co mi wiadomo to to, że nasze żabulce postanowiły zorganizować sobie zawody w skakaniu na drzewo(!). Podzieliły się na drużyny, których celem jest to, aby jak najwięcej zawodników znalazło się na drzewie po upływie określonego czasu. Może wydawać się to dziwne, ale kto wie co się tam czai w zwierzęcych umysłach…

Pudełko i jego zawartość
Gra jest zapakowana w dość duże kartonowe pudełko. Już po jego otwarciu widać, że producent nie założył, że ma ono służyć specjalnie długo – żadna z klapek nie ma „skrzydełka” dzięki któremu moglibyśmy je szczelnie zamknąć. Niby nic, ale jest to dość irytujące, ponieważ podczas transportu trzeba uważać, aby nic się ze środka nie wysypało.

Przyglądnijmy się trzewiom naszego kartonowego opakowania. Otóż z jego wnętrza uda się nam wydobyć:
  • koronę drzewa
  • pień drzewa
  • 4 gałęzie
  • podstawę drzewa
  • 4 katapulty
  • 24 żabki w 4 kolorach
  • instrukcję
Jak łatwo się domyślić z powyższych elementów składamy drzewko, a każdy gracz otrzymuje stadko w jednym kolorze oraz odpowiadającą mu katapultę. Jeżeli chodzi o wykonanie elementów, wszystko poza żabami wykonane jest z plastiku. Nie jest to może uwielbiony przeze mnie bakelit, ale nie jest to też plastik najgorszej jakości. Jego jakość można określić po prostu jako „dobrą”. Żabulce są wykonane z gumowatego tworzywa, które jest dość wytrzymałe (kilka płazów zostało poddane lekkiej próbie rozciągania, którą przeszło pomyślnie).

Złożone drzewko

Zasady
Zanim przystąpimy do rozgrywki musimy zaopatrzyć się w 3 baterie AA (popularne „paluszki”), które są nam potrzebne do napędzania drzewa. Kiedy już je umieścimy w podstawie możemy zaczynać. Jeden z grających wciska drzewo w podstawkę, przełącza włącznik na pozycję ON i zabawa się rozpoczyna. Drzewko zaczyna się powoli obracać, a z głośnika w podstawie wydobywa się żabi skrzek. W tym czasie grający starają się przy pomocy katapult umieścić na drzewie możliwie najwięcej swoich płazów. Po pewnym czasie drzewko za pomocą dźwięku gongu informuje nas, że połowa zapewnionego przedziału czasowego upłynęła więc należy się streszczać, bo niebawem koniec wyścigu.

Kiedy nastąpi ów koniec drzewko się zatrzymuje i „podskakuje” (gra powinna się nazywać Hop Hop Żabki i skaczące drzewko ;o))zrzucając ze swoich gałęzi część żabek. Zwycięzcą zostaje oczywiście gracz, który finalnie ma najwięcej swoich zwierzątek na drzewie.

Sceny z życia żab
Jak widać gra nie wymaga od graczy specjalnie rozwiniętych połączeń pomiędzy szarymi komórkami. Jest to po prostu wesoła zabawa, która jest raczej odmóżdżająca. Jest to akurat zaleta, ponieważ czasami warto dać sobie odpocząć po wytężonym wysiłku umysłowym i zagrać w coś lżejszego. Do tego jest to wspaniały produkt do zabawy z dziećmi - latające żaby zapewniają masę radości nawet starszym graczom. W końcu każdy z nas ma w sobie coś z dziecka.

Koniec rozgrywki.

Osobiście żabki dość lubię i nie mam zamiaru tego ukrywać. Co prawda bardziej "chłopięca" byłaby wersja w której żabki wystrzeliwałoby się z armat niczym człowieka kulę, ale nie można mieć wszystkiego.

Gra niestety nie jest pozbawiona dość znaczących wad. Po pierwsze – jest ona dość niewygodna w obsłudze. Zanim uda nam się uruchomić drzewko trzeba się nieźle namęczyć, aby odpowiednio wcisnąć je w podstawkę. Z jednej strony pień należy wepchnąć odpowiednio mocno, aby uruchomić mechanizm, ale z drugiej strony nie można przesadzić, bo można połamać to plastikowe zielsko (co jest dość łatwe).

Jeżeli nam się już uda je wcisnąć to jest super – rozgrywka to czysta przyjemność. Żaby latają ponad stołem, wszyscy się śmieją (lub przeklinają pod nosem swoją nieumiejętność celowania pociskiem żabnym). Jakbym miał brać pod uwagę jedynie ten etap zabawy to wszystkim bym mógł powiedzieć, że gra jest wspaniała i powinni jej wypróbować (a nawet kupić, zwłaszcza jak mają małe dzieci). Co prawda niektórym może odrobinę przeszkadzać to, że drzewko strąca z siebie płazy, ale jest to jednocześnie źródłem kolejnych zabawnych sytuacji, a poza tym dzięki temu można się bawić do samego końca, gdyż tak naprawdę do końca nie wiadomo kto zostanie zwycięzcą.

Po skończonej rozgrywce wypadałoby spakować grę do pudełka. Tutaj napotykamy na kolejny problem – otóż podczas rozkładania drzewa znowu musimy strasznie uważać, aby go nie połamać. Elementy są do siebie dopasowane "na styk" i ewidentnie widać, że producent doszedł do wniosku, że tę grę składa się raz i niekoniecznie rozkłada. Jednak wersja przygotowana jest niezwykle niewygodna w transporcie, ponieważ łatwo ją uszkodzić.

Żabi koncert na dobranoc
Pomimo powyższych wad lubię pograć w Hop Hop Żabki. Gra jest bardzo dobra do rozgrywek z małymi dziećmi, którym nie musimy nawet dawać handicapa, aby miały z nami jakieś szanse. Nie ma co jednak polecać tej pozycji zapalonym miłośnikom cięższych pozycji. W związku ze stosunkowo poważnymi wadami dotyczącymi wykonania nie mogę polecić Wam zakupu tej gry - wskazane jest abyście najpierw sprawdzili sami jak to wygląda. Być może okaże się, że powyższe wady są dla Was mało znaczące (np. nie planujecie nigdzie przewozić gry).

Jednak jeżeli mielibyście okazję spróbować – naprawdę warto! Rozgrywka zapewnia porządną dawkę czystej radości i śmiechu, czyli czegoś, czego nigdy za dużo.

Z żabim pozdrowieniem:
Re-Re-Kum-Kumuiek



Tytuł: Hop Hop Żabki
Autor: brak danych
Czas rozgrywki: ok. 5 min.
Liczba graczy: 2-4
Wydawca: Mattel

Ocena ogólna: 4/5 (biorąc pod uwagę jedynie przyjemność rozgrywki)
Wykonanie i grafika: 3/5
Złożoność: 1/5

6 komentarzy:

Anagramma pisze...

Ja stawiam, że to rzekotki jednak ;)
A żabki w tej grze są strasznie fajne w dotyku ;) takie zabaweczki ;D

Sylwia pisze...

Czytając o żabkach przypomniało mi się dzieciństwo, gdy grało się w podobną mechanizmem grę:) za pomocą wyrzutni wyrzucało się takie kolorowe stożki na planszę z otworami...i celem było umieszczenie w otworze jak najbliżej środka by dostać najwięcej punktów ;]

Anagramma pisze...

hmm, jak to się nazywało? ja takiej nie pamiętam, ale pewnie też mogłam nigdy nie mieć okazji zagrać w coś takiego ;)

Sylwia pisze...

W tym problem, że nie pamiętam jak to się nazywało... a tym bardziej co się z tą grą stało :) zapewne młodszy brat się do niej dobrał i kartonowa plansza uległa zniszczeniu:) a szkoda...

uiek pisze...

Ech dziewczyny... ;) Aż chyba popatrzę w piwnicy, ponieważ mam wrażenie, że mam tę zabawkę :)

Sylwia pisze...

popatrz, popatrz:) chodzi mi o takie jakby naparstki w kształcie stożków, które wrzucało się wyrzutniami w taką śmieszną planszę z wyciętymi otworami...popytam jutro Rodziców, może pamiętają nazwę:)