20 lutego 2008

Chodź, pomaluj mój świat. Na żółto i na niebiesko...

Jeszcze kilka lat temu, kiedy kupowałem nowe gry, nie miałem zwyczaju sprawdzać, czy posiadają one oznaczenia dla osób nie odróżniających kolorów. Owszem wiedziałem, że m.in. pierwsze wydanie Ticket to Ride różniło się od drugiego m.in. tym, że drugie posiadało oznaczenia dla daltonistów (poza tym tor punktacji był dłuższy, a karty miały białe obwódki zamiast czarnych), jednak nie zaprzątałem sobie tym specjalnie głowy. Może z moim wzrokiem najlepiej nie jest (w końcu te dwa denka od butelek po jabcokach, które codziennie noszę na twarzy o czymś świadczą), jednak z odróżnianiem kolorów problemu nie miałem nigdy. Potrafiłem odróżnić czerwony od zielonego czy niebieski od żółtego (choć jak każdy facet przegrywałem podczas rozmów z kobietami – w końcu lilia to kwiatek, a nie kolor, a brzoskwinia to owoc, a nie odcień pomarańczowego). Jednak do czasu…

Pierwszym czynnikiem, który zmienił mój sposób patrzenia na problem były spotkania planszówkowe organizowane w jednym z krakowskich pubów. Niby wszystko ok. ludzi dość, gier też - nic tylko grać. I tutaj niestety pojawił się problem, w związku z tym, że początkowo główne oświetlenie stanowiły słabe żarówki i świeczki „tworzące klimat” nawet najlepsi mieli problem.

„Ta kostka jest granatowa, czy zielona?”, „Ta karta odnosi się do tego, czy do tego?” – te i inne pytania ciągle przewijały się podczas rozgrywek. Niby żaden z nas nie miał problemów z rozróżnianiem kolorów, ale przyciemnione światło sprawiało, że problemy mieli praktycznie wszyscy. Wtedy też zaczęliśmy doceniać oznaczenia dla osób ze „ślepotą barw” (potocznie zwaną daltonizmem). Gwiazdki do gwiazdek, kółka do kółek, sześciokąty do sześciokątów – wszystko o wiele łatwiej i przyjemniej. Normalnie na te oznaczenia nie zwracaliśmy uwagi, jednak gdy mieliśmy grać w pubie, wybieraliśmy gry, w które mają owe „znaczki”. Po prostu dzięki temu nic nie traciliśmy z rozgrywki, a to było najważniejsze.


Drugi fakt, który już definitywnie przypieczętował moją opinię na temat potrzeby znaczków miał miejsce podczas inscenizacji bitwy pod Grunwaldem. Otóż, jak na historyczny obóz kuglarski przystało, czas spędzaliśmy na różnego rodzaju grach – była Jenga, Fasolki, Bang, Pit oraz Coloretto i Jungle Speed. W pewnym momencie, podczas kolejnej głośnej partii Pita podszedł znajomy i zapytał czy może się przyłączyć. Jasne!

„Chodzi o to żebyś zebrał komplet identycznych kart. Możesz wymieniać swoje karty z przeciwnikami, ale robisz to na ślepo. Musisz oddać im dwie identyczne karty: niebieskie, czerwone czy inne” – tłumaczyłem mu.
„No to widzę, że z Wami nie pogram.” – powiedział trochę zasmucony – „Ja nie odróżniam kolorów”.
„A, to nie ma problemu. Na kartach są znaczki!”

Każdy kolor ma swoją fakturę.

I oto okazało się (potem podobna sytuacja miała miejsce w przypadku innych gier z innymi osobami), że owe niewielkie znaczki znowu są na wagę złota. Kolejna osoba mogła się cieszyć radością płynącą ze wspólnej rozgrywki i nie została jej pozbawiona tylko dlatego, że matka natura zapewniła im taką cechę, a nie inną. Co więcej, ów znajomy wygrał nie jedno rozdanie więc wcale źle mu nie szło.

Możecie zapytać dlaczego w ogóle o tym piszę. Otóż niedawno Khaox w swojej recenzji „Dawn under” napomknął, że gra nie posiada oznaczeń dla daltonistów. Otóż faktycznie tak jest, a co gorsza wydawca nie musiał robić wiele, aby zmienić tę sytuację. Otóż pod pokrywkami nagrobków wystarczyło dać obrysy postaci – nie wpłynęłoby to na koszt produkcji, a zwiększyłoby też liczbę potencjalnych klientów.


Dlatego chciałem tutaj wymienić przynajmniej kilka gier, do których możecie zaprosić znajomych ze ślepotą barw. Chciałem także, aby osoby mające problem z rozróżnianiem kolorów potraktowały poniższą listę jako światełko w tunelu (chociaż zawsze mi mówili żebym nie szedł w stronę światła, jak je w tunelu zobaczę…). Niech wiedzą, że są gry w które spokojnie mogą grać, nie tracąc nic ze wspólnej zabawy.

Otóż takie gry można podzielić na kilka kategorii .

Pierwsza z nich – gry „przypadkiem”. Są to gry, które bez zamysłu twórców nadają się dla osób ze ślepotą barw. Wynika to z tego, że kolory (o ile są), nie mają żadnego związku z mechaniką. Do takich gier można spokojnie zaliczyć m.in. następujące gry:
  • Bang!
  • Bluff
  • Cash’n Guns
  • Jenga
  • Loopin’ Louie
  • Mafia
  • Polarity
  • Puerto Rico (choć tutaj może być problem z znacznikami Indygo oraz Kukurydzy)
  • Super Farmer
Oraz masa gier logicznych, takich jak Project GIPF, Hive, Abalone, Pylos, Quarto, Pentago czy klasyczne Szachy.Quarto. Kolor jasny, kolor ciemny.

Drugą kategorią są gry, które dzięki przemyślanej szacie graficznej i odpowiedniemu dobraniu symboli doskonale nadają się dla wszystkich (mając na myśli kwestię rozpoznawania kolorów). Takie gry to:
  • Alhambra - każdy budynek ma inny kształt, a monety są oznaczone nie tylko kolorami, ale także rysunkami.
  • Boomtown - każdy kolor kopalni ma wspólną nazwę. (co prawda może być problem, ze znacznikami i burmistrzami, ale temu też łatwo zaradzić)
  • Carcassonne: Zamek - poszczególne rodzaje terenów mają inną fakturę, a kolory pionków graczy są takie, że nie będzie problemu z myleniem ich
  • Coloretto - każda karta ma inną fakturę
  • Cuba - kolory surowców są dobrane tak, aby się nie myliły
  • Galaxy Trucker - kolory nie mają praktycznie żadnego znaczenia. jedynie zielony wskazuje elementy zużywające baterie, ale jest ich tak niewiele, że można je zapamiętać.
  • Ingenious - każdy kolor ma swój kształt, dzięki czemu można grać patrząc na kształty, a nie na kolory.
  • Jenseits von Theben - każdy kolor wykopalisk ma swój wzór, oznaczony nie tylko na kartach, ale także na woreczkach. A każdy gracz może zapamiętać gdzie stacjonuje.
  • Key Largo - jedynym elementem w kolorze graczy są jedynie ich łódki, a każdy jest w stanie zapamiętać, gdzie zakotwiczył.
  • Manila - kolory surowców są tak dobrane, aby się nie myliły (choć pionki w kolorach żółtym i niebieskim mogą się mylić).
  • Osadnicy z Catanu - kolory graczy w zestawie podstawowym są dobrane tak, aby się nie myliły
  • Sankt Petersburg - poszczególne talie są tak różne od siebie, że nie sposób ich pomylić. o tego sprawę ułatwiają zestawy ikon w zielonej talii.
  • Tichu - każdy kolor ma swój znaczek
  • Yspahan - kolory graczy są tak dobrane, aby się nie myliły
  • Złodziej Bagdadu - każdy zamek ma swój znaczek, który znajduje się na odpowiednich kartach. (Jednak może być problem z kolorami pionków)
  • Zooloretto - gdzie kolory nie mają praktycznie żadnego znaczenia, istotne są jedynie ikony zwierzątek.
  • a także zwykła talia kart, która do każdego koloru ma przypisany określony symbol.

Tichu. Każdy kolor ma swój znaczek (tak jak w zwykłej talii kart)

Osobną grupą są także gry, które trzeba lekko „poprawić” aby nadawały się dla wszystkich. Na ogół wystarczy np. zamienić pionki, lubjakoś je oznaczyć, aby było je łatwiej rozróżnić. Przykładowe gry w tej grupie to (oraz to co należałoby w nich poprawić):
  • Can’t Stop – znaczniki graczy
  • Carcassonne – pionki graczy
  • Diamant - pionki graczy
  • Filary ziemi – pionki budowniczych
  • HEY! That’s my fish! (które to w tym roku ma zostać wydane po polsku przez firmę Granna) - pionki graczy
  • Pitchcar (Mini) – samochodziki
  • Ticket to Ride – wagoniki
  • Verflixxt! – pionki graczy
Oczywiście powyższe listy składają się jedynie z pozycji przykładowych. Na rynku można znaleźć bardzo wiele gier, które nadają się dla osób ze ślepotą kolorów.

Mam nadzieję, że mój tekst skłoni kilka osób do zastanowienia oraz wskaże niektóre pozycje osobom, którym były takie gry potrzebne. Nie nastawiam się, że jakikolwiek ze światowych wydawców przeczyta ten tekst i pod jego wpływem zmieni swoją politykę odnośnie strony graficznej, ale nie ma rzeczy niemożliwych ;o)


Chciałem także, aby artykuł ten stał się przyczynkiem do dyskusji (w komentarzach lub za pośrednictwem poczty elektronicznej). Ciekawi mnie Wasze zdanie na powyższy temat, a także to, jak ważne dla Was są takie oznaczenia. Także zapraszam do wypowiadania się :o)

P.S.
Dla wszystkich tych, którzy chcieli sprawdzić jak u nich wygląda aspekt postrzegania kolorów polecam TEN test. Zajmuje on chwilę, ale pozwala na dość dokładne zdiagnozowanie tego czy dobrze odróżniamy kolory.

14 komentarzy:

uiek pisze...

Oczywiście zdaje sobie sprawę, że w kilku grach z grupy drugiej wypadałoby poprawić to i owo (kolory pionków etc.), jednakże gry, które tam umieściłem mają bardzo dobre rozwiązania i pokazują, że wydawcy doskonale zdają sobie sprawę z poruszonego w tym tekście problemu i starają się mu zaradzić.

Co do testu - wyszło mi 0% we wszystkich trzech kategoriach ;o) (ale przyznam się bez bicia, że miałem problem z nazwaniem po angielsku niektórych kolorów ;o))

Adam pisze...

Ufff, mogę grać we wszystkie gry ;-)

aeragram pisze...

Osobiście mam drobne problemy z barwami. Na (prawdopodobnie) niebiesko-fioletowym obrazku powyżej jest mi trudno zobaczyć 'to coś'. Widzę coś na kształt '5', ale nie jestem pewien.
Mimo tego drobnego defektu też mogę grać we wszystkie gry ;) tylko w nieco lepiej oświetlonych miejscach.

MsbS pisze...

Dorzucę 3 grosze. Grałem ostatnio w Ticket to Ride: Maerklin Edition - niestety nie grałem w edycję podstawową, więc nie wiem, jak to tam wygląda. W TTR:ME wszystkie kolory kart/tras są oznaczone symbolami. Ale wagoniki nie - jak rozumiem, to dlatego kwalifikuje się do kategorii "do drobnych poprawek".

Co do rozmaitych karcianek: San Juan ewidentnie nie nadaje się dla osób nie odróżniających kolorów. Ja z widzeniem barw nie mam wielkich problemów, ale odróżnienie kawy od tytoniu sprawiało mi problem (chodzi o żetoniki z cenami). Oczywiście - można nauczyć się na pamięć, w jakiej kolejności podawane są ceny, ale dla nowych graczy to może być spora wada tej gry. Natomiast np. Mag-Blast 3rd Ed. nadaje się jak najbardziej. Wprawdzie strefy wokół statku są oznaczone kolorami, ale zawsze są w tym samym miejscu. Czyli zamiast mówić o strefach: żółtej, czerwonej, itd., możemy mówić o lewej, prawej, górnej i dolnej. Są też kolory dział w grze - ale tu też odróżnić można je po ich umieszczeniu.

Aha, na koniec link dla chcących przetestować "kompatybilność" gry, którą właśnie projektują: http://www.vischeck.com. Można tam sprawdzić, jak osoby z ograniczonym rozróżnianiem barw będą widziały dany obrazek (można badać jpgi i chyba png).

edrache pisze...

Bardzo ciekawy artykuł. Niedawno na spotkaniu planszówkowym graliśmy w Ticketa Marklina i były problemy z kolorami spowodowane słabym oświetleniem. Całe szczęście (jak pisałeś) na kartach i mapie są symbole. W każdym razie bardzo często mamy problemy z rozróżnieniem kolorów pionków czy znaczników - zwłaszcza jeśli są to kolory: zielony i niebieski. Jestem zdecydowanym zwolennikiem dodawania innych elementów rozróżniających pionki/żetony/karty itp.

Anonimowy pisze...

Wprawdzie z rozróżnianiem kolorów nie mam wielkich problemów (choć też nie widzę nic sensownego na fioletowym kółku w tekscie - myślę że to taka podpucha, tam nic nie ma po prostu), to nasuwa mi się inne pytanie przy tej okazji. Niektóre gry są dość wymagające intelektualnie. Kolory bardzo pomagają w orientacji na planszy. Czy osoba nie rozróżniająca ich jest w stanie mieć taki sam przegląd sytuacji patrząc tylko na symbole? Przykładem może być Alhambra, gdzie trzeba na bieżąco orientować się jakie budynki kto zbiera i jaka w danej chwili jest sytuacja w każdej kategorii budynków.... Chętnie bym przeczytał co o tym myśli ktoś z taką cechą.

khaox pisze...

mysle, ze wydawcy mniej lub bardziej zdają sobie sprawę z dostepnosci swoich produktow. Przynajmniej od pewnego czasu. Zakładam jednak, że w większości przypadków powodem jest cięcie kosztów i lenistwo. Dla przykładu Ys... porażka z punktu widzenia kolorystyki. Ciemno niebieskie, ciemno zielone i czarne szescianiki nie do odroznienia bez dobrego halogena. A mogloby byc tak pieknie... np magier von pangea maja amulety w jednym kolorze, ale w roznych kształtach ( http://www.boardgamegeek.com/image/114110 )

Sylwia pisze...

Ciekawy artykuł:) mimo iż nie mam problemów z rozróżnianiem kolorów uważam, że przystosowanie gry dla daltonistów jest bardzo pozytywne i powinno się je promować:)
Trzeba zauważyć, że kostki(sześcianiki) np. w Carolus Magnus bądź El Grande ciężko będzie 'usprawnić' (bo jak - przez nałożenie faktury czy zmianę kształtu?).

uiek pisze...

Jacku - w fioletowym kółku coś jest i nie jest to żadna podpucha ;o)

Sylwiu - akurat w grach z sześcianami można próbować dobrać inne zestawienie kolorów. Unikając par czerwony + zielony, żółty + niebieski wystarczy dla większości osób ze ślepotą barw. Niestety problem jest w przypadku osób, które wcale nie rozróżniają kolorów. Wtedy faktycznie jedynym rozwiązaniem jest nałożenie faktury (które już podnosi koszty produkcji)

Khaox - wydawcy może zdają sobie sprawę z problemu, tylko czasem wygląda to dość karykaturalnie: np. na planszy i kartach mamy piękne oznaczenia, a już pionki są w problematycznych kolorach (tak m.in. jest w Ticket to Ride, choć we wspomnianej wersji Maerklin pionki są w takich kolorach, że nie powinny się mylić [czerwonym, żółtym, fioletowym, białym oraz czarnym]). Inna sprawa, że dobór kolorów czerwonego, żółtego, niebieskiego i zielonego jest dla wielu osób jedynym słusznym.

msbs - doskonały przykład z tym MagBlast :o)

A co do Ticketa to przyznam, że podczas większości rozgrywek zawsze mamy problem z nazwaniem jednego koloru. Jedni mówią różowy inni fioletowy, a jak są kobiety to pojawiają się bardziej wyszukane nazwy ;o).

khaox pisze...

Tickety mają to faktycznie zrobione karykaturalnie, bo karty wagonów maja oznaczenia wprost dla daltonistow... ale są jeszcze wagony graczy. Ostatecznie efekt jest taki, jakby zrobic z daltonisty jakiś masakryczny żart.

W sumie jest masa gier, które są dostosowane dla daltonistów przez ambicję grafików... np takie fliegen klatschen http://krainagier.blogspot.com/2007/07/fliegen-klatschen.html . Nie wiem czy kształty much były celowe, ale na takim rozróżnieniu zyskał zarówno wygląd jak i dostępność dla graczy. A wygląda to bardzo naturalnie, dużo lepiej niż w przypadku złodzieja z bagdadu czy alhambry

Anagramma pisze...

Mimo, że ja sama nie mam żadnych problemów z rozróżnianiem kolorów, jednak bardzo zwracam uwagę na takie oznaczenia ze względu na młodszego brata, który ten problem ma i to w bardzo poważnym stopniu.
Tak więc, czegokolwiek mu nie proponuję, muszę się wcześniej upewniać, że nie będzie miał z tym problemów.
Tak więc i jest z grami, gdzie trzeba bardzo uważać. Chociaż fakt, że chłopak nauczył się sobie świetnie radzić i dopóki kolor nie jest podstawą mechaniki gry, nie ma najmniejszego problemu, żeby jakoś to ominąć przy całej rozgrywce.

zim_ek pisze...

Też czasem mam takie problemy - może nie tak "zaawansowane", ale czasami muszę pytać się o dany kolor. Z symboli na kartach korzystam, i dzięki Bogu, że one są ;)

Don Simon pisze...

Na fioletowym jest symbol "5".

Anagramma pisze...

teraz pytanie czy to z 5 na pewno jest fioletowe ]:->
bo obramówka jest pomarańczowa, a w środku jest i niebieski i szary...