Koniec roku, początek roku
Tak się składa, że okres świąteczno-noworoczny związany jest dla wielu z szaleństwem zakupów i wielką nerwówką związaną z przygotowaniami. Jednak jest to także czas, kiedy można się spotkać z rodziną i znajomymi. Oczywiście szczytem szczęścia dla graczy jest spędzenie czasu nad grą, a nie tylko, jak się niektórym wydaje, na jedzeniu. Sam mogę z pewną dumą przyznać, że miałem w ciągu ostatnich dwóch tygodni wiele okazji do grania. Zresztą sama lista gier, w które udało mi się zagrać w ostatnim czasie o czymś świadczy:Alhambra
Beowulf
Ca$h’n Gun$ + Yakuza
Da Vinci Code
Diamant
Fasolki
Jenseits von Theben
Kingsburg
Loopin’ Louie
Marrakech
Mr Jack + dodatek
Niagara + Duchy Niagary
Noc Magów
Pitchcar Mini + dodatki 1, 2 oraz długie proste
Portobello Market
Robber Knights
Super Farmer
Stranded
Tibet
Ticket to ride: Europa, Märklin, Nordic Countries, Szwajcaria
Tichu
Vegas Showdown
Verflixxt + dodatki Verflixxt Nochal oraz Verflixxt hoch^2
Wicked Witches Way
Złodziej Bagdadu
W sumie 25 pozycji!
Jednak Kraina Gier nie ma być miejscem do chwalenia się ile kto gra, ale blogiem, gdzie możecie poczytać o grach planszowych. Dlatego też chciałem podzielić się krótkimi opiniami na temat kilku tytułów z powyższej listy. Cały wypis ma charakter czysto informacyjny - dzięki niemu możecie spróbować zgadnąć o czym będę pisał w najbliższym czasie, oraz może on być przydatną informacją dla osób poszukujących danych lub opinii na temat niektórych z powyższych gier. Zainteresowanych konkretnymi pozycjami zapraszam do przesyłania e-maili, a wszystkich zapraszam do lektury poniższego tekstu :)
Da Vinci CodeDa Vinci Code to mała gierka wydana w 2004 roku przez Winnig Moves, w której chodzi o odkrycie tajnych kodów przeciwników. Tytuł kupiłem na Allegro za jedyne 10zł jako dodatek do innych pozycji. Niebawem planuję napisać pełny tekst o tej grze (oczywiście w ramach serii znalezione na Allegro), jednak już dziś mogę spokojnie przyznać, że to wspaniała gra. Na dokładkę powiem, że urzekła nie tylko mnie – podobne zdanie na jej temat ma Grace, a także moja młodsza siostra, która pokazała ją bratu i jego żonie. Braciszek, ani jego małżonka nie należą do osób „grywalnych” – z gier to znają Eurobiznes, Twistera i Jengę, jednak tytuł tak im wszystkim spasował, że zagrali pod rząd ponad 20 partii!!! Tak więc, jeżeli natkniecie się na Da Vinci Code w dobrej cenie to pomyślcie o nim, naprawdę warto!
DiamantDiamant to jedyna gra, którą mam ze sobą na każdej imprezie sylwestrowej. Kupiłem ją ta targach w Essen w 2005 i od tego czasu już 3 razy gościła na stole podczas nocy na przełomie kolejnych lat. Tytuł wspaniały ze względu na to, że trafia praktycznie do wszystkich, a do tego umożliwia rozgrywkę w gronie do 8 osób. O co w nim chodzi? Gracze wspólnie przeszukują 5 kolejnych jaskiń w poszukiwaniu kryształów. Jednak na ich drodze czyhają różne niebezpieczeństwa. Cała zabawa polega na tym, aby w odpowiednim momencie powiedzieć sobie „Dość!” i wyjść z jaskini, bo w przeciwnym wypadku można stracić cały skarb zdobyty podczas eksploracji. Wydaje się głupie? – Zagrajcie. Sami zobaczycie, że wcale nie jest łatwo sobie odmówić i wycofać się z jaskini. W końcu może za kolejnym zakrętem czeka na nas jeszcze większy skarb! ;)
MarrakechMarrakesz to pierwsza nie-logiczna (w sensie nie gra logiczna) gra Gigamca, którą dane było mi poznać. W grze tej gracze kolejno poruszają Assama (wspólny drewniany pionek) po targu dywanów w Marrakeszu (czyli po planszy), starając się zdobyć jak najwięcej Dirhemów poprzez umiejętne rozmieszczenie swoich dywaników. Tak – w tej grze każdy gracz ma do dyspozycji prawdziwe dywany (no powiedzmy – to są małe kawałki materiału), które rozkłada na planszy. Pieniądze zdobywa się w momencie kiedy przeciwnik, w wyniku rzutu kostką, wprowadzi Assama na nasz dywan. W końcu jak depta, to niech płaci!
Trzeba powiedzieć wprost – jest to gra rodzinna z dozą czynnika losowego. Jest więc to coś innego, niż można by spodziewać się po produkcji Gigamica – firmy słynącej raczej z gier logicznych w pięknych drewnianych wydaniach. Jednak należy pamiętać, że inny nie znaczy gorszy ;).
Gra strasznie spodobała się mojemu tacie oraz siostrze, którzy po pierwszej rozgrywce prosili o więcej.
Noc MagówNoc Magów to pierwsza pozycja nowopowstałego wydawnictwa Avatar. Nie ma co ukrywać, że jest to tytuł skierowany raczej do dzieci w wieku przedszkolnym niż do dorosłych graczy. Podczas rozgrywki gracz, poprzez przesuwanie swojego maga, w wyniku czego porusza wiele drewnianych elementów znajdujących się na planszy, stara się wepchnąć swój magiczny kociołek do kręgu znajdującego się pod ogniskiem. Niby wszystko proste, ale warto dodać, że gra się po ciemku, a tylko niektóre elementy są fluorescencyjne. Przez to gracz nie widzi wszystkiego co się dzieje na planszy i często zrzuca z niej jakiś element (co natychmiast kończy jego turę). Nic ambitnego? Owszem. Nic specjalnie zaawansowanego? Owszem. Gra dla dzieciaków? Nie inaczej. Ale jaka zabawa! :D W końcu każdy ma coś z dziecka ;)
Seria Ticket to RideW ciągu ostatnich kilku dni udało mi się zagrać w większość gier z serii Ticket to Ride – Europę, Marklin, Szwajcarię oraz Nordic Countries (w wersje z mapą Ameryki grałem jedynie na sieci, więc się nie liczy). W ciągu najbliższych kilku tygodni przygotuję artykuł, w którym zestawione będą ze sobą wszystkie edycje, dzięki czemu osoby zagubione w mnogości tytułów będą mogły się odnaleźć.
Verflixxt!W sylwestrową noc, wiedziony pokusą i chęcią wypróbowania połączenia podstawki z rozszerzeniami zaproponowałem partyjkę Verflixxt! z obydwoma dodatkami. Mam dla Was radę – nie róbcie tego! O ile samego Verflixxta lubię, a każdy dodatek osobno sprawdza się bardzo fajnie, to połączenie obu dodatków praktycznie psuje całą zabawę płynącą z rozgrywki. Gra dłuży się niemiłosiernie, a zbyt duża liczba zasad i opcji sprawia, że kolejki poszczególnych ciągną się strasznie, a gra traci praktycznie cały dynamizm. Verflixxt! – tak. Verflixxt! + jeden dodatek – tak. Verflixxt! + dwa dodatki – zdecydowanie NIE!!!
Na koniec chciałem jeszcze wspomnieć o nowych grach, jakie zagościły u mnie w Święta. Dzięki wspaniałomyślności Gwiazdki (Aniołka) w mojej kolekcji znalazły się gry Vegas Showdown, Madżong oraz XiangQi. O ile ta pierwsza to tytuł, który (mówiąc brzydko) wyprosiłem, to pozostałe dwa były dla mnie ogromną niespodzianką i mam nadzieję, że bardzo szybko będzie dane mi ich spróbować.
W Vegas udało nam się rozegrać na razie jedną partyjkę i gra wygląda przyjemnie, jednak z wyrażeniem swojej opinii wolę poczekać, aż zagram więcej.
Kończąc pierwszy tegoroczny wpis chciałem wszystkim życzyć Zdrowia, Szczęścia i Pomyślności w bieżącym roku! Oby karty były dla Was łaskawe, kości toczyły się po Waszej myśli, a żetony idealnie wpasowywały się w Wasze plany. I pamiętajcie – 2008 to rok przestępny! Mamy 1 dzień więcej na granie ;)
Oby Wam wszystko grało!
1 komentarz:
Miło było sobie powiedzieć, że te kilka dni ma być wolne, choćby nie wiem co miało być zaraz potem.
Tak się trochę odstresowałam, pograłam z uikiem, aż sama go potem prosiłam, że jeszcze partyjkę w to i tamto...
Sesja w tickety mnie rozwaliła, bo poza planszami, na sieci rozegraliśmy straszną ilość partii w na planszy Ameryka. Ja potym prawie patrzeć na ticketa nie mogłam, ale zawsze była jeszcze ta jedna partia na rewanż...
Zresztą obietnice uika, że pewne gry to już naprawdę ostatnie w tym roku, na długo wcześniej przestały mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości, więc nowości do zagrania były na porządku dziennym.
Cieszę się, że chociaż ruszyliśmy kilka pudełek tego co przyjechało z Essen i wymagało potestowania w końcu...
Prześlij komentarz