Aby nasza kolekcja była rozsądna ;)
Nowy rok, nowy budżet, więc może i nowe gry. Ostatnio przeglądałem BoardGameGeek za różnymi ciekawymi grami, które mógłbym chcieć kupić lub sprowadzić. Przy okazji natknąłem się na jeden wątek, którego autorem jest Daniel Karp – jeden z administratorów portalu BGG. Ogólnie jego tekst jest zbiorem kilkunastu uwag, które sformułował razem z czytelnikami i których przestrzeganie ma na celu sprytne zarządzanie kolekcją, aby nie obrosła niechcianymi tytułami. Zapewne większość z nas już jakiś zestaw kryteriów stosuje, jednak zanim siądziemy do szału zakupów zachęcam do przeczytania, co Daniel chciał przekazać. Poniższy tekst został oparty o wątek http://www.boardgamegeek.com/geeklist/9404/ za zgodą autora i opatrzony moimi komentarzami. Większość z poniższych uwag stosuję w mniejszym lub większym stopniu starając się nimi ograniczyć moją pasję gromadzenia wszystkiego. A więc przemyślenia czas zacząć.
Kiedy to tylko możliwe wypróbuj grę przed kupnem
Wszyscy zapewne zgodzą się z tym postulatem w teorii, ale z praktyką bywa już różnie. Nie raz zdarza mi się kupić grę pod wpływem impulsu, dobrych recenzji czy polecenia znajomego. Wprawdzie, kiedy przychodzi mi być tym pierwszym, który w gronie znajomych posiada dany tytuł nie mam możliwości sprawdzenia, ale od czasu Piratów: Córki Gubernatora stałem się szczególnie ostrożny. 50 czy 150zł za grę to jednak zauważalna suma i dla oszczędzenia warto czasami poświęcić te kilka dni i namówić znajomego, który grę już posiada na chociażby jedną partyjkę. Oczywiście czytając różne recenzje również możecie wyrobić swoje własne zdanie, nic jednak nie zastąpi własnoręcznego testu.
Nie kupuj gier, które są jedynie „dobre”
Poza nielicznymi tytułami większość gier, z którymi się zetkniecie jest przynajmniej akceptowalna, często są to gry dobre, a tylko niewielki procent to gry wybitnie dobre. Kiedyś zastanawiałem się nad kupnem Portobello Market... fajna gra, prawda? Ale w tej kategorii jest bardzo dużo gier. Lekkich i średnio ciężkich, przyjemnych w odbiorze i pozwalających na grę w powiedzmy 2-4 graczy. Jak dużo takich gier będziecie mieć w swoich kolekcjach to Wasz wybór. Z góry jednak ostrzegam, że podobnie jak Daniel możecie spotkać się z problemem, co z daną grą zrobić. Jest dobra, da się w nią grać, więc szkoda ją sprzedać, zwłaszcza, że sprzedając ją jako używaną stracimy część pieniędzy. Ale prawie w nią nie gracie, bo przecież jest tyle podobnych gier, że muszą dzielić między siebie czas kiedy macie ochotę na „jedną z takich gier”. Tak bardziej prywatnie, żebym mógł uzasadnić swoje zapędy kolekcjonerskie... posiadanie dobrej gry, w którą się nie gra nie jest złe, po prostu wydane na nią pieniądze leżą, kurzą się i zajmują miejsce na półce.
Ograniczaj kolekcję regularnie i dokładnie.
Z kolekcją jest jak z mieszkaniem. Samo kupowanie gier i dodatków to najwyżej jedna trzecia sukcesu. Jeżeli gra pod pewnymi względami nam nie pasuje, nie mamy ochoty w nią grać... to może czas odzyskać te kilka złotych? Będą zarówno pieniądze jak i miejsce na nowe tytuły. Jest tutaj jednak pewien problem, a mianowicie poprzedni punkt... czasami gra jest dobra i łudzimy się, że niedługo do niej wrócimy. W praktyce różnie to bywa. Jedną z pierwszych „dużych” gier, które kupiłem był „Ys”... całkiem przyjemny. Czas jednak mijał, Ys kurzył się niedotykany ręką gracza. Już dojrzałem do sprzedaży... ale postanowiliśmy dać mu ostatnią szansę. I to mógł być błąd, grało się całkiem miło, ale teraz znowu od 4 tygodni nie zdarzyło nam się do niego ponownie zasiąść, ba, nie mieliśmy nawet jakiejś wyraźnej ochoty, żeby w niego zagrać.
Unikaj podejrzanie dobrych okazji kupienia gier, których nie wypróbowałeś.
Jak to Daniel zauważył... czasami okazja jest bardzo dobra, bo gra taka nie jest. Przez super okazje kupiłem już kilka tytułów, nie gram w nie, bo po 1 lub 2 próbach okazywało się, że to nie jest dokładnie to czego szukałem. Większość takich okazji sprowadza się do jednego smutnego stwierdzenia. Grę kupuje się za pieniądze, ale jej wartość jest niezależna od tego, ile się za nią zapłaciło. Gra za 200zł kupiona za 50zł nie okaże się fajniejsza tylko przez okazyjną cenę, więc skoro nie byliście gotowi dać pełnej sumy... to dlaczego dawać o te kilka złotych mniej?
Zwracaj uwagę na upodobania znajomych.
W przeciwieństwie do gier komputerowych w gry planszowe i karciane gramy zwykle w 2, 3 lub więcej osób. I gra powinna odpowiadać tym wszystkim osobom. Jeżeli wszyscy Twoi współgracze lubią przyjemne kolorowe eurogry, to niezależnie jak bardzo Ty chcesz zagrać w powiedzmy Go nie wyciągniesz jej na stół, bo nikt z Tobą nie zagra. Oczywiście, może się zdarzyć, że w najbliższej przyszłości znajdziesz grono chętne zagrać właśnie w Go, ale jeżeli zmiana grona znajomych nie jest Twoim celem, to po co kupować grę, w którą nie będziesz miał z kim zagrać?
Nie kupuj gier „na wszelki wypadek”
Polski rynek gier nie jest jeszcze bardzo rozwinięty, są problemy z ciągłą dostępnością pewnych tytułów, ale to się powoli zmienia. Nie musimy już kupować gier, bo mogą się skończyć w sklepie. Dużo sklepów jest chętnych ściągnąć nawet egzotyczne tytuły z zagranicy. Dla miłośników naprawdę egzotycznych lub starych gier pomocą służą osoby, które regularnie kupują używane gry przez serwisy typu eBay i możemy się z nimi tak czy inaczej dogadać. Szczególnym przypadkiem kupowania na wszelki wypadek są przedsprzedaże. Tak, gra będzie droższa za dwa dni, ale podobnie jak wcześniej napisałem, te 20% zniżki nie ma żadnego odbicia w tym, jak często będziemy po dany tytuł sięgać. Wiem po własnym przykładzie i kilku grach, które w ten sposób kupiłem. Jest to szereg fajnych, ciekawych, porządnych gier, w które jakoś nie zdarza mi się zagrać.
Zwracaj uwagę na szczegóły opinii na różnych serwisach opiniotwórczych. Zwłaszcza, kiedy wiesz, że nie uda Ci się wypróbować danej gry.
Obecnie istnieje naprawdę dużo serwisów z opiniami. Jest między innymi anglojęzyczny BoardGameGeek i Bruno Faidutti Ideal Game Library, kilka serwisów niemieckich i francuskich, a nawet szereg polskojęzycznych stron i blogów, których autorzy starają się coś Wam przekazać i o grze powiedzieć. Zapewne od razu natkniecie się na szereg rozbieżności odnośnie oceny różnych gier. Jedni uznają grę za fantastyczną, inni za beznadziejną, średnio wyjdzie, że gra ma np. 6.44 punktu w skali do 10. I? I właściwie niewiele z takiej oceny wynika. Trzeba być świadomym trzech rzeczy. Chętniej ocenia się gry, co do których ma się jakieś emocje... uwielbia się je lub się ich nienawidzi. Po drugie, każdy ma inne upodobania, a może wystawić jedną liczbową ocenę. Bez poznania prferencji i upodobań recenzenta nie powinniśmy brać tej oceny jako niepodważalnej. I po trzecie, gry które mają poniżej 3 w skali 1-10 też mogą się nam bardzo spodobać i odwrotnie, gry posiadające 9 i więcej punktów mogą okazać się najdroższą podstawką pod paprotkę jaką kiedykolwiek kupiliście. Ja zawsze staram się przeczytać możliwie dużo recenzji i opinii, głównie tych ze środka skali ocen. Poświęcam na to nawet 3-4 godziny, bo mam to zwykle za darmo, a za grę przyjdzie mi zapłacić. Staram się wychwycić cechy gry i przenoszę je na własne upodobania.
Nie kupuj gier, których TY nie lubisz.
Chciałem jeszcze bardziej podkreślić „Ty”. Chodzi o jedno krótkie stwierdzenie. Wasza kolekcja to gry, za które Wy zapłaciliście. Wy w nie grać będziecie. Wasze półki będą zajmowały i Wy będziecie je codziennie wstając rano oglądać. Więc jeżeli Wam się ta gra nie podoba, to może by jej nie kupować? Skoro znajomi chcą w nią grać, to niech kupią ją do własnej kolekcji, zapewne pozwolicie im skorzystać z rabatu w Waszym ulubionym sklepie... ale czy to koniecznie żebyście Wy musicie za nią płacić?
Sprzedaj gry, których nie możesz się pozbyć w inny sposób.
Jak gra leży na półce to się kurzy, i kurzy, i kurzy. To nie jest pamiątkowa moneta, która nabiera z wiekiem wartości. Większość materiałów, z których gra jest wykonana nie pozwoli jej nabrać wartości muzealnej. Oczywiście pozbywanie się gier za wszelką cenę nie ma sensu, ale jeżeli uda się wam dokonać jakiejś sensownej wymiany lub sprzedaży to dlaczego nie? I Wy i kupujący będziecie zadowoleni. Oczywiście jest to krok wyłącznie dla zdesperowanych. Posiadaczom wielkich willi i zasobnych portfeli tego kroku nie proponuję.
Wymienianie się grami też podlega twardym zasadom.
Oczywiście, możecie się wymienić swoją czarną owcą kolekcji za normalną, chociaż powszechną grę. Tylko dlaczego? Fakt, wasza kolekcja na tym nie ucierpi, ale.... zapłacicie za wysyłkę, a wasza paczka może i tak zostać potraktowana przy przesyłce jak piłka do zabawy. Więc skoro aktualna oferta nie jest bardzo dobra, to może warto pokręcić nosem. Może niedługo znajdzie się inna. To, że nie obracamy gotówką w sposób jawny nie oznacza przecież, że towar, który wysyłamy nie ma swojej wartości. Ja osobiście się nie wymieniam, może jak będzie naprawdę świetna okazja to rozważę zarówno wymianę jak i sprzedaż niechcianych tytułów... jak długo mam co do garnka włożyć i mam miejsce w szafie na ubrania nie czuję wyraźnego przymusu do podejmowania takich kroków.
Unikaj gier niepraktycznych podczas rozgrywki.
Co może być niepraktycznego? Długi czas rozkładania gry, wielkie zapotrzebowanie na powierzchnię, czas lub koncentrację. Mając małe dziecko nie zagramy w coś, co wymaga przekrzykiwania się. I wiele, wiele innych rzeczy, które w naszej sytuacji mogą okazać się niepraktyczne. Jakość rozgrywki może oczywiście wynagradzać część tych niedogodności, ale musicie być świadomi wszystkich cech gry, z wielkością pudełka i planszy włącznie.
„Nie wydawaj pieniędzy aby oszczędzić”
Przedsprzedaże, kreowanie potrzeb klientów, podpowiadanie, że tylko teraz kupicie grę o 10% taniej. A czy Wy jej naprawdę potrzebujecie? Podobnie ma się to z takimi okazjami jak darmowa przesyłka czy rabat zależny od wartości zamówienia. Powracamy do kwestii, którą drążę od początku tego artykułu. Cena gry nie wpływa na wartość rozgrywki. Jeżeli brakuje wam kilkunastu złotych aby skorzystać z takiej promocji to może warto poczekać jakiś czas aż pojawi się jeszcze jeden tytuł, który chcecie kupić. Może macie znajomego, którego właśnie koszty wysyłki powstrzymywały od kupienia jednej maleńkiej gierki i uda Wam się razem zyskać na współpracy. Z mojego własnego doświadczenia, ostatnio zdarzyło mi się dołożyć do zamówienia towar za 13zł, żeby oszczędzić 12zł na wysyłce. Okazało się, że było warto, bo dostałem całkiem fajny drobiazg wart pełnych 13zł. Ale wstyd się przyznać, ile razy miałem ochotę lub domówiłem coś, czego nie potrzebowałem, tylko po to, żeby skorzystać z takich promocji.
Unikaj podobnych gier.
Jeżeli gra jest podobna do innej gry, którą posiadasz pod względem mechaniki czy tematu, to czy jej tak naprawdę potrzebujesz? Kolejna gra z zagrywaniem kart w ciemno może być fajna, bo zamiast zbierać bycze głowy będziemy podtapiać owieczki. Ale kiedy przyjdzie nam ochota na taki typ gry wybierzemy jedną z nich, a druga będzie czekała na półce bardzo długi czas. Powiem więcej, jeżeli mamy ochotę zagrać w grę danego typu to nasze preferencje będą nas zwykle kierowały do tego samego tytułu z takim samym zestawem dodatków. Więc nawet, jeżeli posiadany tytuł odrobinkę w czymś ustępuje nowej grze... to za niego już zapłaciliśmy. Wracamy więc do kwestii pieniędzy i decyzji, czy ta niewielka różnica jest warta pieniędzy, które przyjdzie nam zapłacić.
Po przeczytaniu zapewne zastanawiacie się, po co taki tekst. Ze świadomości, że gdybym przed każdym kliknięciem „dodaj do koszyka” zastosował powyższe uwagi byłbym uboższy o kilkanaście godzin szukania po internecie, ale jednocześnie o kilkaset złotych bogatszy... a moja kolekcja by na tym nie ucierpiała. Tego rodzaju poradniki powinny być swoistą przeciwwagą dla marketingu, który panoszy się wszędzie krzycząc „kup wszystko” i dla naszych własnych chęci posiadania. W swoich recenzjach często nakłaniam Was do kupienia tej czy tamtej gry. Staram się jednocześnie dostarczać chociaż 2-3 linki do innych recenzji niezależnie, czy są one zgodne z moim własnym zdaniem. Pozostaje mi więc życzyć samych udanych zakupów i liczyć, że nasz rynek wydawniczy po raz kolejny w tym roku miło nas zaskoczy.
12 komentarzy:
Ciekawy wpis. Dzieki za wskazanie watku na BGG. Warto sie nad tymi radami pochylic - byc moze dla niektorych gier w mojej kolekcji nadszedl ciezki okres :-)...
Ale z drugiej strony - ciagle wymienianie gier na nowe to tez jest bez sensu. Do niektorych gier sie przeciez wraca i warto miec duza baze, bo wtedy taka spiaca gra, moze po odpowiedniej rpzerwie dac tyle radosci, co super nowosc...
Tia... No przecież my to wszystko wiemy. Toż to "oczywista oczywistość" jak klasyk mawiał... Skąd więc u mnie tyle gier? Dlaczego obok stołu zamiast krzeseł stoją taborety z gier? Jak dla czego? No bo ja te moje gry bezgranicznie lubię, ba nawet kocham. I ciężko mi się pozbyć każdej z nich. Nawet największego gniota. A gry traktuję podobnie jak książki. Mam ich sporą "bibliotekę" (i gier i książek) i są nieocenione jako pomoc poglądowa. To trochę taka inwestycja w siebie, poszerzanie wiedzy. Bez tego ani rusz...
tia... Thomas nie szukaj usprawiedliwienia dla kupowania gier bo sam się oszukujesz ;) Powiedzmy sobie wprost - kupujemy gry bo je lubimy, a wręcz kochamy i niezwykle często zdrowy rozsądek zostaje zagłuszony przez zwykłą chęć zdobycia konkretnego tytułu :D
Khaox fajny tekst, ale z jednym muszę polemizować - jak ja mam testować nowe gry, skoro to na mnie się testuje :P Zresztą popatrz na nasze ostatnie wspólne zamówienie - każdy z nas wziął w to co nie grał i nawet niespecjalnie czytał opinie na temat tytułu.
Poza tym wiesz jaka to katorga czekać, aż ktoś kupi żebym mógł zagrać?! ;) Inna sprawa, że nie naciąłbym się na kilka pozycji, ale powiedzmy, ze to jest ryzyko wliczone w działanie.
Jak śpiewała Majka Jeżowska "Wszystkie gierki nasze są, Utopia, Diamant, Niagara, Smooook!" ;)
Znam osobę, która regularnie sprzedaje niechciane tytuły i kupuje nowe tracąc pewnie na każdej takiej wymianie 10%... ale ma przyjemność posiadania czegoś, czego prawie nikt (wśród znajomym) nie ma i co jeszcze pachnie farbą.
Odnośnie testowania nowych gier... pewnie, że zamawiam gry, których nie testowałem. Co do gier za 150..200zł mam opory, ale nie raz zaszalałem z kupnem nieznanej gry za blisko 100zł. Choćby Medievalia, którą bawiłem się przez święta... w sumie niewiele osób się na jej temat wypowiedziało. Zasady ciągle są dopracowywane przez autorów, kiedy zamawiałem 1/3 osób dała jej na BGG 2 ("nigdy, ale to nigdy w to nie zagram")... i się okazało, że lenie nie przyswoili instrukcji. Ja poczytałem, porozmawiałem z posiadaczami i autorem... ma swoje plusy i minusy, na 9pkt nie zarobiła... ale na solidne 6+ jak najbardziej. Jednak więcej o niej nie mówię, niedługo pewnie pojawi się w takiej czy innej postaci na blogu.
Uiek... a czy poza wydawcami, których nie wymienię, a wydają np. gry o drożdżówkach (to tak dla "ochrony danych osobowych") często spotykasz się z takimi niespodziankami, że nagle ni stąd ni zowąd pojawia się gra, w którą podobno masa osób grała, ale przed wydaniem nikt nie szepnie, że szykuje się coś. Ystari kontrolowanymi przeciekami "absolutnie nieformalnie" chwali się grami, które wydadzą za rok i w sumie nikt nie jest na 100% pewien, jak będą wyglądały i czy nie ulegną zmianom. To nigdy/zwykle nie jest tak, że kupujesz coś o czym nie możesz się niczego dowiedzieć, różnica jest tylko taka, czy dadzą Ci recenzję zaraz obok klawisza "dodaj do koszyka" czy musisz poszukać i pomailować kilka dni
Co do ceny gier, to niby miodność nie zależy od ceny. Co więcej na naprawde świetną grę warto wydać fortunę. Z drugiej strony sporo gier mógłbym dostać, albo wygrać, bo są całkiem fajne, ale nie na tyle, by wydawać na nie duzo pieniędzy. Promocja na takie gry, by mnie przekonała do kupna :)
Co do recenzji "Ja zawsze staram się przeczytać możliwie dużo recenzji i opinii, głównie tych ze środka skali ocen." Jasne, że warto przeczytać jak najwięcej. Chyba jednak lepiej czytać szczególnie te najbardziej krytyczne. Jeżeli wady gier nam nie będą przeszkadzały, lub wręcz nie są dla nas wadami, to już gra zyskuje sporego plusa. Recenzję w których gra jest oceniona na 7-8 często są na zasadzie coś tam jest fajnego, coś tam przeszkadza i właściwie nie do końca wiadomo, czy warto taką grę kupić.
Ogólnie poradnik fajny, tylko co z tego jak i tak pewnie się nie zawsze będzie do niego stosować :)
czy krytyczne są najlepsze, czytam prawie wszystkie, przy czym takie grube odstępstwa od średniej w dół wynikają często z jakiegoś błędu... czy to niedoczytany małym drukiem warunek szczególny, czy to trudności z przebrnięciem przez instrukcję. Nie ma tez co ukrywać, ze duza czesc ocen na portalach jest po 1-2 rozgrywkach, a to w przypadku mniej intuicyjnych gier zwykle za mało. Ale fakt faktem, oceny odstajace od sredniej w gore częściej zdarza mi się zignorować, bo wyobrażenie "dlaczego grę chcę mieć" już mam własne skoro się nią zainteresowałem, a potencjalnych minusów nie wyczytam w instrukcji.
a stosować sam pewnie będę z umiarem, bo jak mówię nie głoduję, a 120zł miesięcznie na grę to moja wersja nałogu... zamiast kupowania papierosów czy hektolitrów piwa
Dobry text.
Niestety dla mnie - przeczytałem go poniewczasie....:)
Najpierw kupiłem TtR:E - a bo takie dobre recenzje, wszyscy się przy tym dobrze bawią i ogólnie 'a must have', zaraz po Osadnikach. Efekt? Nie lubie tej gry specjalnie. Fakt, czasem mam ochotę zagrać, ale to raczej po eliminacji negatywnej wszystkich pozostałych tytułów
- 130 zł
Potem Inwigilacja - A bo takie zabawne ma być i o polityce.No i polskie! :) Zagraliśmy 3 razy. Uznaliśmy, że sympatyczne, ale raczej nudne, i że może kiedyś wrócimy. Nie wróciliśmy
- 35 zł
- Hannibal Barkas i Tide of Iron - kolega zarzekał się, że będzie ze mną grać. Obaj bardzo lubimy klimaty wojenne, więc nie miałem podstaw, by nie wierzyć. A jak już z nim usiądę, to całkiem możliwe że jeszcze 1-2 osoby dojdą. Gry bardzo dobre, kupione w niższych cenach (HB w przedsprzedaży, ToI w promocji za..200zł:)) - co z tego. Raz Hannibala rozłożyliśmy, ale mieliśmy tylko godzinkę - "dokończymy później". I czas się do tej pory nie znalazł. A ToI od października pozostaje w wypraskach :D
- 110 zł + 200 zł
A - jeszcze mógłbym Bonapartego doliczyć, bo tak mi się bardzo spodobał temat, że nie pomyslałem o prostym fakcie - w naszej "ekipie gierkowej" jest 3 chłopaków i 4 dziewczyny. I tych dziewczyn nieszczególnie podnieca granie Aleksandrem I czy Wellingtonem...
Udało się sprzedać za pół ceny zakupu.
- 30 zł
Łącznie: 515 zł
Problem ewidentnie istnieje
Łoł, ależ ty odi masz pecha! Jeżeli to jedyne gry w Twojej kolekcji to współczuję. Będziesz miał, jak wnioskuję, przerąbane ze znalezieniem towarzystwa do gry, a nowych chyba niespecjalnie zjednasz. Spróbuj kiedyś amerykańskiej wersji TtR jest szansa, że jednak się spodoba i dodaj do listy trochę luźniejszych tytułów, a powinno chwycić. Jak ludziska poczują "blusa", to żaden tytuł nie będzie straszny :)
Nie - to nie jedyne gry w mojej kolekcji. Po prostu wymieniłem te, których zakup był zdecydowanie zbyt pochopny i oparty na fałszywych przesłankach, o których wspomniał khaox w tekście
Z TtR:E to jest tak, że podoba się dziewczynom, więc one w niego grają. Ani ja, ani pozostałe chłopaki za nim jednak nie przepadamy - no sam przyznasz, że za te 130 zł można wybrać coś lepszego (lepsze replayability choćby, decyzyjność) prawda? :]
A tak się wtedy zastanawiałem nad Haziendą...:(((
TtR:E i Hazienda to kompletnie inne tytuly - na inne sytuacji, dla innych ludzi (chociaz oba swietne). Najlepiej miec oba :-).
Witam.
Dorzucę swoje trzy grosze. W 99% zgadzam się z autorem ale...
Fragment "Jak gra leży na półce to się kurzy, i kurzy, i kurzy. To nie jest pamiątkowa moneta, która nabiera z wiekiem wartości. Większość materiałów, z których gra jest wykonana nie pozwoli jej nabrać wartości muzealnej." jakoś do mnie nie przemawia. Rzeczy nabierają wartości jak Ci na nich zależy. A po za tym są gry które z czasem drożeją. Weźmy np. Magie i miecz. (czy innym jest dlaczego drożeją) To tylko przykład z kilku innych.
A na koniec. Ja lubię czasem spojrzeć na pudełka na półce choć wiem, że dawno w dany tytuł nie grałem lub mi nie podszedł. Tak dla samej satysfakcji posiadania.
Pozdrawiam Arteusz.
Problem dotyczy raczej wysypu "ladnych i fajnych" gier za 100-200zł. Wiadomo ze beda inne wersje ladniej wydane o innej tematyce, moze z odrobinke inna mechanika... ale bardzo zblizone. Gra mogłaby zyskać na wartości gdyby stała się "klasyką" a nikt nie wydawał wznowienia. Tak było w przypadku MiM i Jungle Speeda. Przy normalnie dzialajacym rynku skoro jest popyt wczesniej czy pozniej powinno sie stac cos co mialo miejsce w przypadku JS - wznowienie i/lub wystarczająco dobra podrobka.
Prześlij komentarz