8 grudnia 2007

Dodatki

Każde zamówienie gier wiąże się u mnie z przeglądnięciem półki, szuflady i poświęceniu coraz dłuższej chwili na rozwiązanie pozakupowego problemu „gdzie to wszystko upchnąć”. Podczas jednego z takich przeglądów rzuciły mi się w oczy takie tytuły jak Alhambra: Przywilej wezyra, Atta ants expansion czy Ticket to Ride: Szwajcaria. Krótko mówiąc dodatki, rozszerzenia, alternatywne mapy... tylko skąd ich tyle w mojej kolekcji? Przecież zaczynając zabawę z grami planszowymi byłem przekonany, że każda z tych gier jest niekolekcjonerska, kompletna w swoim eleganckim pudełku. I tak od dodatku do dodatku zacząłem się zastanawiać do czego są mi one potrzebne...

Potrzeba nr 1: Chcę więcej czegoś, co już znam, najchętniej w bardziej skomplikowanej wersji
Trzeba przyznać, że jest to zwykle najbardziej naturalna i najmilsza z potrzeb. Kiedy znamy już podstawowe strategie w grze i w optymalizacji decyzji posuwamy się do analizy dziesiątek tur do przodu chętnie sięgniemy po coś, co uczyni grę samą w sobie bardziej złożoną. We wcześniej opisywanych Atta Ants dodatki dostarczały wielu nowych elementów i strategii. Podobnie dodatkowe karty do Jungle Speed znacznie komplikują rozgrywkę doprowadzając ją czasami do granicy paranoi i psychodelicznego biegania wzrokiem po stole. Dla kogo są takie dodatki? Dla miłośników konkretnych tytułów, mających za sobą dużą ilość rozegranych partii. Rozpoczynanie zabawy z Jungle Speed od wersji z dodatkiem może jedynie zniechęcić, podobnie tłumaczenie dziesiątek możliwości współpracy elementów w Atta Ants może zniszczyć czystą przyjemność poznania nowej gry.

Potrzeba nr 2: Ta gra mi się podoba, ale chciałbym czasami coś zmienić w zasadach...
W zasadzie podobnie jak w przypadku poprzedniej potrzeby, ale z pewną domieszką znudzenia grą lub irytacji jakimś maleńkim detalem zasad. Tutaj znakomitym przykładem są niektóre dodatki do Alhambry. Masowo dostarczane po 4 w pudełku, co po przemnożeniu przez 4 wydane pudełka daje aż 16 dodatków. Wśród nich znajdziemy np. karty wymiany walut pozwalające płacić za jedną transakcję dwoma różnymi walutami czy karty architektów, które przy ich odrzuceniu pozwalają nieznacznie nagiąć limit 1 akcji na kolejkę gracza.

Potrzeba nr 3: Szkoda, że zwykle jest nas za dużo do tej gry :(
Podejrzewam, że większość z nas czuła pewien niedosyt, kiedy gra bardzo dobra dla 2-3 graczy okazywała się zbyt chaotyczna lub krótka przy większej ilości graczy. Najczęściej powodem tego jest zbyt szybkie wyczerpanie się puli elementów lub zbyt duży tłok na planszy. Często też spotykamy się z twardym limitem, kiedy gra najzwyczajniej na świecie posiada elementy tylko dla określonej ilości graczy i więcej się nie da. I w tej kategorii swoje miejsce znajdą liczne dodatki do Carcassonne zwiększające ilość kafelków czy Ys+ i Himalaya – The 5-6 player expansion zawierające komplety pionków/elementów dla dodatkowych graczy.

Potrzeba nr 4: Ja już to znam na pamięć... to zaczyna być nudne
I nadszedł czas na najsmutniejszą potrzebę, którą czasami stosuję i którą przyjdzie spełniać dodatkom. Niektóre gry mają to do siebie, że po wielu partiach gra zaczyna nam się nudzić, a wtedy przestajemy po nią sięgać. Skoro gra nam się znudziła to znak, że spędziliśmy przy niej sporo czasu, szkoda więc odkładać ją na półkę żeby zarosła kurzem. Ratunkiem dla takich gier są niektóre dodatki. Weźmy na przykład dodatkowe karty do Coloretto, przecież nie tworzyły żadnej nowej jakości, a służyły wyłącznie pokonaniu monotonii przy kolejnej z rzędu rozgrywanej partii. Podobnie niedawny dodatek do Thurn und Taxis: Glanz und Gloria, gra zmienia się nieznacznie. Pojedynczy proponowany wariant zasad z użyciem zaprzęgów, nowa mapa dzięki której ponownie przez kilka partii wspominamy czasy kiedy to w podstawowej wersji szukaliśmy gdzie na mapie leży miasto wskazane na karcie.

Kilka słów na koniec
To, że starałem się wyróżnić kilka potrzeb posiadania dodatków nie znaczy, że uważam iż są one stworzone w reakcji na ściśle określoną potrzebę. Prawie każdy dodatek czy pudełko z kompletem dodatków spełnia jednocześnie kilka funkcji. Jednak w przypadku decyzji gracza czy dany dodatek kupić (zakładając, że gracz nie jest zapalonym kolekcjonerem) kluczowe jest jednak spełnienie pewnych potrzeb i to starałem się jakoś zaznaczyć w niniejszym tekście. Ja osobiście dodatki lubię, a posiadanie ich jest zwykle odzwierciedleniem moich preferencji. Jeżeli gra posiada dodatek i gra jest na tyle fajna, że chcę w nią zainwestować to kupuję dodatek.

Zrzędząc odrobinkę można powiedzieć, że gra od początku powinna zapewniać pełnię rozgrywki... bez jakiś dodatków i dopłacania. Czasami można nawet zarzucić, że niektóre gry (w tym Atta Ants) są bez dodatków zbyt proste i nijako wymuszają ich nabycie. Z drugiej strony tworzenie gry nie jest procesem, który kiedykolwiek się kończy. Autorzy myślą o swoich grach jeszcze po ich wydaniu. Wymyślają co można dodać, zmienić, urozmaicić, czytają opinie graczy. Dodatki są więc często podsumowaniem takich przemyśleń autora. Optimum zadowolenia graczy jest pewnie gdzieś pomiędzy super dopracowaną, ale powstającą 10 lat grą i podstawką oraz setkami dodatków odzwierciedlającymi najmniejszą myśl autora. Z punktu widzenia kosztów gra musi kosztować tyle, aby nie zniechęcić graczy, więc trudno czasami zmieścić w rozsądnej cenie wszystkie dodatki. Równocześnie ma zapewnić możliwość pogłębienia rozgrywki. Zwykle będziemy mieli do czynienia z sensowny balansem między tym, co dodatek oferuje i jego ceną. Niestety niektóre gry nie są przystosowane do pewnych form dodatków. Thurn und Taxis: Glanz und Gloria jest niewiele tańszy od podstawowej gry przez konieczność podmiany większości elementów gry (zostają jedynie drewniane znaczniki graczy). Innym przeciwieństwem są dodatki do Duel In The Dark w postaci elegancko zapakowanych pojedynczych hexów... są 3 dodatki, w sumie poniżej 10zł... a ile by kosztowały gdyby je zapakować razem?

A co Wy myślicie o dodatkach?

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Dodatki podzieliłbym na trzy kategorie:
1. Tworzone dla wyciągania kasy na fali popularności gry, gdzie podstawka zapewnia wystarczający poziom gry( Bohnanza, Carcassonne, War of the Ring, Osadnicy )
2. Tworzone dla załatania dziurawych zasad (World of Warcraft, Warriorr Knights, Twilight Imperium, Warcraft) pół biedy jeśli dodatek jest, w tym wypadku, tylko dodatkiem, a nie zastepuje połowę elementów podstawki, z którymi nie wiadomo co potem zrobić, grać w samą podstawkę się nie da (po to kupiłem dodatek), a elementy podstawki się kurzą bez potrzeby.
3. Tworzone dla odświeżenia gry (Funkenschlag)
Jest jeszcze grupa dodatków, które łączą w sobie powyzsze kategorie w różnych kombinacjach, dobrym przykładem jest tutj Runebound, wśród jego dodatków są wszystkie trzy powyzsze rodzaje.

Anagramma pisze...

Co do Carcassonne, to tylko część dodatków "tylko wyciąga kasę". Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić obecnie granie w Carcassonne bez kilku pierwszych rozszerzeń.

A co do samych dodatków, powiem tyle, Khaox jeszcze zbiera dodatki jak mu się gra spodoba,
uiek zbiera dodatki, bo taką grę już ma (a jak dodatek jest za darmo - bo taką grę może kiedyś mieć) i chce mieć Pełną Kolekcję ;P
Ale przynajmniej, w przypadku potrzeby zmiany, wszystko jest pod ręką i można grać od razu!

Adam pisze...

Popieram Grace, Carcassone z czasem wygląda na wyciąganie kasy, ale kilka dodatków jest naprawdę dobrych. To samo odnosi się do Osadników. Nie przepadam za tą grą, ale jak mam grać to np. z żeglarzami...

Z innej beczki, khoax, kolejny fajny artykuł :-) Gratulacje

khaox pisze...

Dziękuję, staram sie, chociaż z braku czasu większość tekstów powstaje w pracy, w przerwach na kawę :)