23 listopada 2007

Beowulf

Noc w noc krwiożerczy potwór Grendel grasuje po Królestwie Heorotu. Każdego ranka o brzasku Scyldingowie zbierają się, aby zobaczyć, kogo straszliwa bestia porwała poprzedniej nocy. Rozchodzi się wołanie o pomoc a odpowiada mu potężny Beowulf!

Dzisiaj ma mieć miejsce premiera najnowszego filmu Roberta Zemeckisa pt.: „Beowulf”. Kraina Gier jest jednak stroną o grach, a nie o filmach, więc jaki to ma związek? Ano ma, ponieważ nakładem krakowskiego wydawnictwa Galakta została wydana gra pod tym samym tytułem!
„Beowulf – gra planszowa” to pozycja dla 2-4 graczy, której autorem jest Reiner Knizia. Gra oprawą graficzną nawiązuje do wspomnianego filmu, a jej wydanie nieprzypadkowo pokrywa się z premierą filmu. Dlatego dzisiaj chciałem bliżej zaprezentować tę pozycję. No, ale dość gadania – pora na rzeczowe informacje!

Pudełko i jego zawartość
Gra zapakowana jest w duże, kwadratowe pudełko (takie jak „Osadnicy z Catanu”). Z przedniej części spoziera na nas straszydło, obok którego stoi wojownik (Beowulf?) mierzący w nie oszczepem.
Po podniesieniu pokrywki, we wnętrzu pudełka znajdziemy następujące elementy:
  • 1 dwustronną planszę,
  • 4 karty pomocnicze,
  • 90 żetonów,
  • 40 figurek,
  • 102 żetony punktów sagi,
czyli całkiem sporo gadżetów.


Elementy kartonowe (żetony, oraz żetony punktów sagi) są wykonane z grubego kartonu i nie ma się do czego przyczepić. Na żetonach znajdują się grafiki, które (prawdopodobnie – filmu nie widziałem) są kadrami zaczerpniętymi z filmu.

Żetony

Punkty sagi

Kartonowa jest także plansza. Tutaj także nie ma się do czego przyczepić, ani nie ma co pisać peanów na jej cześć – wykonana jest tak jak powinna być. Czytelna, trwała, co więcej mówić? Warto raczej wspomnieć, że ta dwustronna plansza ma tak naprawdę trzy strony! Na początku gry używamy planszy złożonej na pół, grając na każdej stronie osobno. Potem ją rozkładamy i gramy na stronie „trzeciej”. Niby nic, a cieszy ;)

Pierwsza i druga strona planszy

Trzecia strona planszy

Elementem miłym dla oka są plastikowe figurki. Każdy gracz ma do dyspozycji 10 takich plastikowych „cosi”, w skład których wchodzą: 4 figurki długich łodzi, 3 figurki zamku Herot, 2 figurki Tanów oraz 1 figurka tytułowego Beowulfa. Moim zdaniem figurki są dość dokładne, jednak maniacy bitewniaków (do których się nie zaliczam), mogliby mieć odmienne zdanie.


Karty pomocnicze to małe kartoniki z wypisem zasad dotyczących żetonów specjalnych. Będą one pomocne zwłaszcza podczas pierwszych rozgrywek, zanim gracze nauczą się na pamięć działania poszczególnych żetonów.

O co w tym wszystkim chodzi?
Autorem zasad jest Reiner Knizia, więc specjalnie trudne to one nie są. Rozgrywka składa się z dokładnie 3 rund, a każda z nich rozgrywana jest na innej stronie planszy (jak już wcześniej wspomniałem, plansza ma trzy strony).

Na początku gry każdy gracz otrzymuje wszystkie swoje figurki, 2 żetony I fazy oraz 50 punktów sagi.

Podczas swojej tury gracz może wykonać jedną z dwóch czynności:
- może wyłożyć na planszę jedną ze swoich figurek
lub
- może wylosować z puli jeden żeton, a następnie zagrać jeden z żetonów który ma na ręce.

Żetony dzielą się podstawowo na dwa rodzaje: pozytywne (żetony błogosławieństw) i negatywne (żetony niebezpieczeństw), a w każdym z rodzajów spotykamy także żetony specjalne.
Na żetonach błogosławieństw występują wartości dodatnie („+1”, „+2”, etc), na żetonach niebezpieczeństw występują… a jakże – wartości ujemne! Żetony specjalne modyfikują podstawowe zasady gry – pozwalają na przesuwanie figurek, usuwanie innych żetonów itp. Ogólnie wprowadzają mały zamęt, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa.

No dobra, ale co mi po tych wszystkich żetonach? Otóż, układając żetony na planszy wykładamy na nią punkty, które można zdobyć poprzez umiejscowienie na planszy swojej figurki. Właściciel figurki otrzymuje na końcu rundy punkty sagi za żetony znajdujące się w rzędzie i kolumnie, na przecięciu których stoi jego figurka.

W trakcie gry (pierwsza runda)

Jednak żeby było weselej, figurki nie są sobie równe! Każdy gracz ma do dyspozycji 4 rodzaje figurek, a każdy rodzaj ma inną wartość rombów, która jest odpowiedzialna za mnożenie otrzymywanych punktów. Tak więc długie łodzie mnożą otrzymywane punkty razy 1, zamki razy 2, Tanowie razy 3, a Beowulf razy 4.

Od lewej: długie łodzie, zamek Herot, Tanowie, Beowulf

Ale, ale nie tak szybko! Figurki zamku, Tanów i Beowulfa są jednorazowe – gracz może je użyć tylko w jednej rundzie (podczas gdy statki są dostępne w każdej).

Tak więc gracze kolejno wykonują po akcji do momentu zapełnienia planszy. Kiedy to nastąpi, podliczane są punkty, żetony zdejmowane, figurki statków wracają do właścicieli, pozostałe figurki lądują w pudełku, a plansza jest odwracana na inną stronę. Co ważne, do każdej z trzech rund przypisane są różne żetony, dzięki czemu każda runda jest odrobinę inna od poprzedniej. Także kolejne plansze różnią się od siebie. Pierwsza runda jest rozgrywana na kwadracie 5 x 5, druga na kwadracie 6 x 6, z którego usunięto kilka pól i dołożono kilka blokad, a trzecia na planszy będącej połączeniem kwadratów różnych rozmiarów.

I to wszystko! Wygrywa oczywiście osoba, która po 3 rundach zdobędzie najwięcej punktów sagi.

Elementy przed wypchnięciem z kartonowych ramek.

I jak?
tekst ten nie jest recenzją, a jedynie prezentacją, więc nie chcę opisywać przedwcześnie swoich wrażeń (zwłaszcza, że nie grałem jeszcze zbyt wiele.
Ogólnie gra wydana jest ładnie i porządnie. Elementy cieszą oko i sprawiają pozytywne wrażenie. Sama gra jest prosta, ale dość abstrakcyjna, jednak to u Knizii nic nowego. Rozgrywka oparta jest o kombinowanie i liczenie punktów. Może jakbym obejrzał film to inaczej bym do niej podszedł, ale na razie nie miałem takiej okazji.
Mimo to nie jest prostacka, wymaga kombinowania i przewidywania ruchów przeciwników.

Osoby znające twórczość Reinera K. zauważą, że mechanika ta nie jest nowa – jest to gra Kingdoms ubrana w nową szatę graficzną oraz wzbogacona o kilka nowych elementów. Jest to chyba idealny dowód na abstrakcyjność gry (zaznaczam przy tym, że Knizia nie jest moim ulubionym autorem ;))

Pozytywne jest w tym wszystkim jednak coś innego. Wiele osób kupi zapewne tę pozycję na fali pozytywnych odczuć po obejrzeniu filmu. Dzięki temu poznają coś innego niż kolejną wariację memory czy chińczyka - grę jednego z (podobno) najlepszych twórców.

Gdzie i za ile?
Do pełnego opisu brakuje jedynie dwóch podstawowych informacji – gdzie to to można nabyć i ile taka przyjemność kosztuje. Otóż obecnie gra jest dostępna w wybranych salonach sieci Empik (nie znajdziecie jej na razie w innych sklepach), a sugerowana cena detaliczna to 119,90zł.
P.S. Przepraszam za kolory zdjęć, ale były one niestety robione przy sztucznym oświetleniu, przez co czasami kolorystyka odbiega od rzeczywistej.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Dzięki za opis. Czy to będzie praktyka Galakty, że wcześniej o jej grach usłyszymy na innych stronach, niż ich własna? Rozumiem, że bardzo się spieszyli żeby zdążyć na premierę - mam nadzieję, że to się opłaci. Ciekawy jestem, kiedy pojawią się pozostałe pozycje zapowiadane na ten rok?