Vitrail
Tak jakoś wyszło, że najchętniej pisze się o dobrych, ciekawych i idealnych grach. Ale są też gry posiadających poza zaletami także jakieś wady. Ważne jest, żeby stwierdzić czy plusy potrafią nam zasłonić potencjalne minusy.
Po tym filozoficznym wstępie pora przejść do właściwej recenzji gry nietypowej i oryginalnej... może nawet zbyt nietypowej. Vitrail (po naszemu “Witraż”) autorstwa Dominique Bodin, to gra wydana w 2006 roku przez Asmodée Editions.
Zawartość pudełka:
Otwierając zgrabne blaszane pudełko znajdujemy w nim: 64 karty z kolorowymi wzorkami do ułożenia oraz 4 zestawy po 4 folie z namalowanymi kolorowymi punktami.

Przebieg rozgrywki:
Przygotowując się do rozgrywki rozdajemy graczom folie, a karty z wzorami do ułożenia tasujemy i układamy zakryte w stosik, nic prostszego i szybszego. Zasady są równie proste:
1. Odkrywamy losową kartę z wzorem do ułożenia. Karty mają z tyłu liczbę punktów (od 1 do 3) oznaczającą wartość karty. Przy czym istnieje pewna zależność między ilością punktów za kartę, a trudnością wzoru do ułożenia.

2. Wszyscy gracze jednocześnie starają się odtworzyć wzór z białej karty przy pomocy swojego zestawu folii. Podczas układania obowiązują następujące zasady:
należy użyć wszystkich 4 folii (co wbrew pozorom jest czasami bardzo irytujące)
folie można obracać dookoła osi, na druga stronę oraz zmieniać ich kolejność
kropki namalowane nie są transparentne, co znaczy, że kropka na karcie wierzchniej zasłania kropki z kart leżących niżej
3. Gracz, który jako pierwszy ułoży wzór krzyczy “Vitrail” (oczywiście dopuszczalny jest jakikolwiek sensowny okrzyk w stylu “Eureka” ;) )
4. Jeżeli gracz ułoży wzór poprawnie dostaje kartę z wzorem i przyporządkowane jej punkty. Jeżeli popełni błąd odkłada ostatnio zdobytą kartę i odpada z gry do momentu, aż inny gracz nie ułoży tego wzoru.
5. Zwycięzcą zostaje gracz, który jako pierwszy uzbiera 9 punktów.
Kilka słów o...
Krótka i prosta? Otóż problem w tym, że jest to czysta esencja czegoś, co na serwisie BoardGameGeek nazwali rozpoznawaniem i budowaniem wzorów/schematów. Jak wspomniał w swojej recenzji Bruno Faidutti, przeanalizowanie karty szablonu wymaga pewnych umiejętności, które zapewne ktoś byłby w stanie określić wysoce specjalistycznym słowem z dziedziny psychologii czy percepcji. Bez tych umiejętności mamy w grze troszkę trudniej. Można oczywiście je wykształcić podczas gry... ale mało kto siada z uporem do gry, w którą przegrywa 10ty raz pod rząd. Poza umiejętnością analizy wzorca trzeba go też ułożyć. Kombinacji do ułożenia jest mnóstwo, dobrze ponad 4 tysiące, a my musimy ułożyć tę jedną, przy czym wskazówek jest niewiele. I tutaj liczy się zarówno umiejętność (pewnie kolejny łaciński termin z psychologii) jak i wprawa, czyli minus dla “nowych” graczy. Efekt? Aby rozgrywka była emocjonująca potrzebujemy współgraczy o podobnym poziomie umiejętności. Gracz nowy lub bez wprawy będzie miał zauważalne problemy, żeby grając ze “starym wyjadaczem” zdobyć jakiekolwiek punkty w ramach standardowych zasad. Nie jest to jednak przesądzone, znam osobę, która siadając po raz pierwszy do rozgrywki wygrała bez problemu z osobami posiadającymi pewne doświadczenie. Początkującym mogą również pomóc alternatywne zasady, np. wykładanie po 2 karty witrażu. Ale recenzja to nie miejsce na modyfikowanie czegokolwiek w grze, która mimo wszystko jest dopracowana.

Czy polecam Vitrail? Tak, polecam, ponieważ to naprawdę fajna gra. Jednak znalezienie współgraczy jest czasem bardzo wymagające, więc może się zdarzyć, że nie będziemy mieli z kim grać. Niestety gra pochodzi z Francji, przez co jest trudna do zdobycia i dosyć kosztowna. Tak jak w przypadku drogich gier polecam spróbować przed kupnem, bo to i nic nie kosztuje i pozwala zetknąć się z oryginalnym tytułem. Chętnych spróbowania zapraszam do Krakowa :)
Po tym filozoficznym wstępie pora przejść do właściwej recenzji gry nietypowej i oryginalnej... może nawet zbyt nietypowej. Vitrail (po naszemu “Witraż”) autorstwa Dominique Bodin, to gra wydana w 2006 roku przez Asmodée Editions.
Zawartość pudełka:
Otwierając zgrabne blaszane pudełko znajdujemy w nim: 64 karty z kolorowymi wzorkami do ułożenia oraz 4 zestawy po 4 folie z namalowanymi kolorowymi punktami.
Przebieg rozgrywki:
Przygotowując się do rozgrywki rozdajemy graczom folie, a karty z wzorami do ułożenia tasujemy i układamy zakryte w stosik, nic prostszego i szybszego. Zasady są równie proste:
1. Odkrywamy losową kartę z wzorem do ułożenia. Karty mają z tyłu liczbę punktów (od 1 do 3) oznaczającą wartość karty. Przy czym istnieje pewna zależność między ilością punktów za kartę, a trudnością wzoru do ułożenia.
2. Wszyscy gracze jednocześnie starają się odtworzyć wzór z białej karty przy pomocy swojego zestawu folii. Podczas układania obowiązują następujące zasady:
należy użyć wszystkich 4 folii (co wbrew pozorom jest czasami bardzo irytujące)
folie można obracać dookoła osi, na druga stronę oraz zmieniać ich kolejność
kropki namalowane nie są transparentne, co znaczy, że kropka na karcie wierzchniej zasłania kropki z kart leżących niżej
3. Gracz, który jako pierwszy ułoży wzór krzyczy “Vitrail” (oczywiście dopuszczalny jest jakikolwiek sensowny okrzyk w stylu “Eureka” ;) )
4. Jeżeli gracz ułoży wzór poprawnie dostaje kartę z wzorem i przyporządkowane jej punkty. Jeżeli popełni błąd odkłada ostatnio zdobytą kartę i odpada z gry do momentu, aż inny gracz nie ułoży tego wzoru.
5. Zwycięzcą zostaje gracz, który jako pierwszy uzbiera 9 punktów.
Kilka słów o...
Krótka i prosta? Otóż problem w tym, że jest to czysta esencja czegoś, co na serwisie BoardGameGeek nazwali rozpoznawaniem i budowaniem wzorów/schematów. Jak wspomniał w swojej recenzji Bruno Faidutti, przeanalizowanie karty szablonu wymaga pewnych umiejętności, które zapewne ktoś byłby w stanie określić wysoce specjalistycznym słowem z dziedziny psychologii czy percepcji. Bez tych umiejętności mamy w grze troszkę trudniej. Można oczywiście je wykształcić podczas gry... ale mało kto siada z uporem do gry, w którą przegrywa 10ty raz pod rząd. Poza umiejętnością analizy wzorca trzeba go też ułożyć. Kombinacji do ułożenia jest mnóstwo, dobrze ponad 4 tysiące, a my musimy ułożyć tę jedną, przy czym wskazówek jest niewiele. I tutaj liczy się zarówno umiejętność (pewnie kolejny łaciński termin z psychologii) jak i wprawa, czyli minus dla “nowych” graczy. Efekt? Aby rozgrywka była emocjonująca potrzebujemy współgraczy o podobnym poziomie umiejętności. Gracz nowy lub bez wprawy będzie miał zauważalne problemy, żeby grając ze “starym wyjadaczem” zdobyć jakiekolwiek punkty w ramach standardowych zasad. Nie jest to jednak przesądzone, znam osobę, która siadając po raz pierwszy do rozgrywki wygrała bez problemu z osobami posiadającymi pewne doświadczenie. Początkującym mogą również pomóc alternatywne zasady, np. wykładanie po 2 karty witrażu. Ale recenzja to nie miejsce na modyfikowanie czegokolwiek w grze, która mimo wszystko jest dopracowana.
Czy polecam Vitrail? Tak, polecam, ponieważ to naprawdę fajna gra. Jednak znalezienie współgraczy jest czasem bardzo wymagające, więc może się zdarzyć, że nie będziemy mieli z kim grać. Niestety gra pochodzi z Francji, przez co jest trudna do zdobycia i dosyć kosztowna. Tak jak w przypadku drogich gier polecam spróbować przed kupnem, bo to i nic nie kosztuje i pozwala zetknąć się z oryginalnym tytułem. Chętnych spróbowania zapraszam do Krakowa :)
Tytuł: Vitrail
Autor: Dominique Bodin
Czas rozgrywki: ok. 30minut
Liczba graczy: 2-4
Wydawca: Asmodée Editions, Cocktail Games
Ocena ogólna: 4/5 (z uwzględnieniem przedstawionych uwag)
Wykonanie i grafika: 5/5
Złożoność: 3/5 (zależna od poziomu współgraczy)
Linki:
Profil na BGG
Recenzja Bruno Faiduttiego
Recenzja w HALL9000
1 komentarz:
Wg mnie nazwanie tego gra - jest naduzyciem :) To jest lamiglowka, jak wiele innych lamiglowek. Bardzo fajna, bawilem sie nia troche w Essen, jednak grac w nia to tak samo jakby dwie osoby rozwiazywaly taka sama krzyzowke na czas. Mimo to rowniez polecam!
Prześlij komentarz