BLAFuj (Kakerlakenpoker)
Blafovaci karetni hra s obrázky zvíŕátek, která nikdo nemá rád.
I wszystko jasne :D
Ostatnio zaczęły się pojawiać głosy chwalące grę Kakerlakenpoker (BLAFuj to jej czeska wersja językowa). W związku z tym, że od ponad miesiąca gra znajduje się w moich zasobach, postanowiłem ją wszystkim przybliżyć, abyście mogli wreszcie się dowiedzieć o co chodzi z robalami.
Po krótce BLAFuj można opisać jako karcianą grę dla 2-6 graczy, w której poprzez umiejętne blefowanie należy graczom wciskać karty, co wcale nie jest takie łatwe.
Pudełko i jego zawartość
Gra jest zapakowana w małe kwadratowe pudełko o wymiarach 11cm x 11cm x 3cm. Rozmiar ten może dziwić, bo po co pakować prostokątne karty w kwadratowe pudełko? Jednak jest to znak rozpoznawczy małych karcianek wydawanych przez Drei Magier Spiele. Samo pudełko wykonane jest porządnie, a z jego przedniej części spoziera na nas karaluch, któremu źle z pyska (otworu gębowego?) patrzy.
Sama gra składa się z 64 kart z 8 motywami. Karty przedstawiają 2/3 tuzina zwierzątek uznanych ogólnie za niezbyt przyjemne: nietoperza, muchę, karalucha, ropuchę, szczura, skorpiona, pająka i śmierdziela (smrodutá ploštice). Wszystkie tuptusie są narysowane komiksową kreską, która moim zdaniem jest bardzo ładna. Warto dodać, że wydawca nie poszedł na łatwiznę i w ramach jednego motywu mamy 8 różnych kart (czyli de facto w pudełku znajdziemy 64 różne karty, podzielone tematycznie na 8 gatunków). W górnych rogach każdej karty znajduje się ikona danego gatunku, a na rewersie każdej karty znajduje się wypis wszystkich ikon.
Karty wykonane są z dobrej jakości ekranowanego papieru kartowego, jednak ich niewątpliwą wadą jest to, że ich brzegi są czarne. Każdy, kto miał do czynienia z kartami, które miały brzegi w tym kolorze wie doskonale, jak nieciekawie zaczynają one wyglądać po kilkunastu rozgrywkach.Jeżeli chodzi o instrukcję, mogę powiedzieć tylko tyle, że jest krótka i chyba wyjaśnia wszystko :) „Chyba”, ponieważ posiadam egzemplarz czesko/słowacki, a powiem szczerze, że nie znam dobrze żadnego z tych języków (poza rodzynkami w stylu „ja sem netoperek”). Zamiast tego posiłkuję się angielskimi zasadami zassanymi z BoardGameGeeka, a te wyjaśniają wszystko dość dobrze :)
Zasady gry
Karty rozdzielamy pomiędzy graczy, którzy trzymają je zakryte przed przeciwnikami. Aktywny gracz wybiera jedną z posiadanych kart, kładzie ją zakrytą na stole oferując ją w ten sposób wybranemu przeciwnikowi. Jednak, aby oferta była pełna, musi on jeszcze powiedzieć co znajduje się na karcie (np. smrodutá ploštice). Co ważne - gracz nie musi mówić prawdy! Osoba, której zaoferowano kartę stoi teraz przed wyborem: przyjąć kartę, lub przekazać ją dalej.
Jeżeli gracz przyjmuje kartę, to przed jej odkryciem musi powiedzieć, czy jego zdaniem osoba przekazująca kartę mówiła prawdę, czy kłamała. Jeżeli gracz zgadnie (czyli powie, że przekazujący kłamał, kiedy kłamał, lub powie, że przekazujący mówił prawdę, kiedy mówił prawdę) – przekazujący ma pecha i musi położyć tę kartę odkrytą przed sobą na stole. Jeżeli osoba, której zaoferowano kartę pomyli się, to karta zostaje położona przed nią na stole.
Jeżeli gracz zdecyduje się przekazać kartę dalej, podgląda ją i przekazuje na normalnych zasadach do kolejnej osoby, mówiąc jaką kartę przekazuje (może powtórzyć wcześniejszą informację lub ją zmienić). I znowu gracz, któremu zaoferowana jest karta stoi przed wyborem: przyjąć kartę, czy przekazać ją dalej. I tak w kółko. Jednak nie wolno zapominać o tym, że karta nie może wrócić do osoby, która miała ją wcześniej, dlatego ostatniemu graczowi pozostaje tylko zgadywanie czy przekazujący kłamie, czy też mówi prawdę.
No i tak gracze podkładają sobie muchy, karaluchy i inne stwory dopóki przed jednym z grających nie będą leżały cztery identyczne karty, lub kiedy gracz nie będzie mógł zagrać karty, kiedy przyjdzie na niego czas. W obu wypadkach gra kończy się przegraną osoby która ma cztery identyczne potwory, lub nie może zagrać karty. Gracz roni łzy przegranego, a jego przeciwnicy cieszą się zwycięstwem.
Jeżeli w rozgrywce biorą udział zaledwie 2 osoby, przed rozgrywką z talii usuwa się 10 kart, a rozgrywka kończy się w momencie kiedy jeden z grających uzbiera 5 identycznych kart.
Gra w robale
Na pierwszy rzut oka zasady gry mogą wydawać się zbyt proste (a nawet prostackie), jednak nie wolno dać się zwieść. Gra pokazuje pazur kiedy uda nam się do rozgrywki zaprosić osoby potrafiące blefować, które bez mrugnięcia okiem potrafią powiedzieć nam prosto w oczy, że czarne jest białe. Wtedy też pojawia się problem – kłamie czy nie?, przyjąć czy nie przyjąć? Jak przyjmę, to może się ochronię, ale jemu (jej) już nic nie będzie grozić itp. W głowie szybko robi się mętlik i nie wiadomo co zrobić. Gra jest dzięki temu wesoła i podczas rozgrywki pełno sytuacji wywołujących uśmiech.
Jednak gra nie jest pozbawiona wad. W związku z tym, że karty są zagrywane przez osobę, która została „obdarowana” ostatnią kartą, może zdarzyć się, że jeden gracz będzie wieki czekał na możliwość odezwania się, co w skrajnym wypadku może doprowadzić do tego, że jeden z graczy stanie się obserwatorem (kiedy reszta będzie chciała sobie nawzajem dokopać). Rozgrywka nabiera rumieńców gdy gra się w 4 osoby i więcej (jednak w 6 to już trochę za dużo). Partie na 3 osoby są mniej emocjonujące, a wariant dwuosobowy to w moim odczuciu wersja dla zdesperowanych.
Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że gra jest wydana pięknie i porządnie, jednak cena za granicą oscyluje w granicach 30-40zł, a jest to cena średnia jeżeli popatrzy się na zawartość (ani rewelacyjnie tanio, ale też nie kosmicznie drogo). Tak naprawdę, kiedy odsuniemy na bok robale, okazuje się, że mamy po 8 kart w 8 kolorach.
Jako ciekawostkę warto dodać, że BLAFuj zdobył w Czechach nominację do nagrody Hra roku 2006, co jest też chyba dość dobrą rekomendacją.
Podsumowanie
BLAFuj spokojnie można polecić osobom, które lubią gry oparte na czystym blefie. Jeżeli macie w sobie żyłkę pokerzysty, a do tego nie jesteście w tym osamotnieni – łapcie robale! Jeżeli nie jesteście do końca przekonani, czy to gra dla Was - czytajcie dalej.
Post Scriptum
Wszystkim tym, którzy mają ochotę zagrać w BLAFuj już dziś proponuję o wiele prostsze rozwiązanie. Jak już wcześniej wspomniałem, gra składa się z 64kart – po 8szt. w każdym z 8 rodzajów. Taki zestaw kart możemy znaleźć m.in. w dobrze znanym Coloretto, gdzie mamy do dyspozycji po 9 kart w 7 kolorach oraz karty „+2”. Jest to jednak jeden z kilku przykładów gier, w których znajdziemy taki zestaw kart.
Tak więc, jeżeli nie są dla Ciebie najważniejsze robale, a rozgrywka, możesz w BLAFuj zagrać już dziś jeżeli masz pod ręką chociażby Coloretto.
Tytuł: Kakerlakenpoker (BLAFuj) (W nawiasach znajdują się informacje dotyczące wydania czeskiego)
Autor: Jaques Zeimet
Liczba graczy: 2-6
Czas rozgrywki: 15-25 min.
Wiek graczy: od 8 lat
Wydawca: Drei Magier Spiele (Corfix)
Ocena ogólna: 4/5
Wykonanie: 4/5
Złożoność: 2/5
Linki:
Opis gry na stronie Bruno Faiduttiego.



5 komentarzy:
Ten śmierdziel(smrodutá ploštice) to chyba nic innego jak po naszemu pluskwiaki różnoskrzydłe - Heteroptera. (potocznie pluskwa). Ale śmierdziel jest o wiele śmieszniej :-). Już się nie wymądrzam, po prostu sprawdziłem w internecie. Nie blefuję, a może? kto to wie :-)
Wielce prawdopodobne jest, że masz rację :) Ja tam z się na robalach nie znam :D
Po prostu Śmierdziel wyszło, że "smrodutá" skojarzyło mi się ze smrodem ;) Zresztą na BGG jest on nazywany "stink bug" ;)
właśnie wczoraj - nie czytając Twojej recenzji uiku - zagraliśmy w robale kartami coloretto :-)
A dzisiaj czytając ten artykuł chciałem wpisać komentarz, że można zagrać właśnie kartami z kameleonami. a tu okazuje się, że sam to wpisałeś :-)
Widać, że od czasu PITa mamy takie same spostrzeżenia odnośnie coloretto - te karty po prostu rządzą ;-)
Pozdrawiam gorąco i przy okazji gratuluję fantastycznego bloga!
Kapitalna notka, objawienie doskonałem gry ;) Można również bez problemu grać kartami z Bohnanzy, co właśnie czynimy w Tarnówku.
Można też wziąć dwie zwykłe talie do gry z identycznymi rewersami.
Prześlij komentarz