Znalezione na Allegro: Don Pepe
To właśnie dziś jest zebranie. Pogoda jest taka, że nie wygoniłbym na zewnątrz psa, a co dopiero sam gdzieś wychodził. Jednak jedna z podstawowych zasad mówi, że Donowi się nie odmawia.
Zapakowaliśmy się do Forda – szef, Mike scyzoryk, Jim małpiszon i ja. Coś mi mówi, że pomimo deszczu będzie dzisiaj gorąco…
Don Pepe zapakowane jest w bardzo duże pudełko, rozmiarami przypominające Monopoly (w końcu obie gry zostały wydane przez Hasbro). Pod jego pokrywką znajdują się:
- plansza
- banknoty w 3 nominałach
- karty pomocnicze
- postacie gangsterów w 6 kolorach
- znaczniki uśpienia
- znaczniki tortów
- talia 60 kart
- instrukcja
Wszystko to jest ułożone w pięknie stylizowanej wyprasce, na której znajdziemy takie „zabaweczki” jak dynamit, rewolwer czy nożyk. Szczerze mówiąc, jest to najpiękniejsza wypraska, jaką dotychczas widziałem.
Wszystkie elementy wykonane są bardzo porządnie – postaci, znaczniki i karty pomocnicze są wydrukowane na grubym kartonie, plansza jest ładnie podklejona, karty wydrukowane są na dobrym papierze (nie są jednak ekranowane), a banknoty nie podrą się przy pierwszej rozgrywce. Ogólnie nie ma się do czego przyczepić. W sumie nic w tym dziwnego, ponieważ gra została wydana przez Hasbro – zapewne nakład gry był na tyle duży, że komponenty dobrej jakości nie wyszły specjalnie drogo.
W każdej rodzinie występują 4 rodzaje postaci: szef, Mike scyzoryk, Jim małpiszon i Joe pistolet.
Od lewej: Mike scyzoryk, szef, Joe pistolet i Jim małpiszon
Na początku gry postacie, w zależności od liczby graczy, są rozmieszczane przy stole na określonych miejscach. Niestety tutaj natrafiamy na stosunkowo dużą wadę gry – rysunki w instrukcji są tak małe, że podczas rozkładania postaci trzeba się trochę namęczyć, a i tak potem okaże się, że podczas rozkładania gry popełniliśmy błąd. Jednak kiedy przebrniemy przez to trudne zadanie, przechodzimy do najważniejszego, czyli zebrania.
W sumie to nie wiadomo po co, ale skoro już są te młokosy z zachodniej dzielnicy to czas im pokazać kto tutaj naprawdę rządzi. Do tego wreszcie będziemy mogli otrzymać zyski z interesów kontrolowanych przez naszą familię.
Celem graczy jest eliminacja przeciwników przy jednoczesnym zgromadzeniu jak największej ilości gotówki. Wygrywa gracz, który na końcu rozgrywki (w momencie kiedy na stole skończą się pieniądze) będzie miał najwięcej gotówki, lub który zostanie ostatnim żywym na placu boju.
- wysadzenie tortu w kolorze gracza,
- zebranie zysków,
- zagranie karty akcji lub karty ruchu,
- (opcja) zagranie karty ruchu,
- dobranie karty (2 kart).
Następnie przechodzimy do fazy, która sprawia podczas rozgrywki największą radochę - zagrania kart akcji. Poprzez zagrywanie kart można eliminować przeciwników, którzy krzywo się na nas popatrzyli, albo są po prostu w nieodpowiednim miejscu.
Karty
Na podobnej zasadzie działa karta pistoletu – jeżeli gracz używa karty to Joe pistolet (który nigdzie nie rusza się bez swojej pukawki) lub dowolny jego gangster, przed którym leży pistolet, może strzelić przez stół do postaci siedzącej naprzeciw niego.
Jeżeli zostanie użyta karta środków nasennych gracz może wrzucić do drinków 3 pigułki, które uśpią postaci przeciwników. Uśpione postaci nie mogą wykonywać akcji, a co gorsza – jeżeli dostana drugą dawkę tabletek to odchodzą do krainy, gdzie ich nie złapie nawet Eliot Ness. Jednak działanie tabletek także jest związane z tym gdzie siedzą postacie – pigułki można wrzucić tylko tym, którzy mają drinki.
Jakby tego wszystkiego było mało, każda mafijna rodzina przyniosła ze sobą bombową niespodziankę – tort! Niespodzianka jest bombowa dosłownie, ponieważ jest naszpikowana ładunkami wybuchowymi. Tort umieszczony na stole wybucha po tym jak kolejka wróci do gracza, który go położył. Eksplozja tortu działa na 3 miejsca, które zostają wyczyszczone z okupujących je postaci.
Jednak tort nie leży sobie spokojnie, a gracze poprzez zagrywanie odpowiednich kart mogą przerzucać ciastko na inne miejsca lub powodować wcześniejszą eksplozję lasek dynamitu oklejonych lukrem.
Jak to bywa na spotkaniach mafii – zawsze musi trafić się jakiś życzliwy, który wezwie policję. Kiedy zostanie zagrana karta nalotu (która także jest kartą akcji), wszyscy chowają się gdzie się da. Po odjeździe służb mundurowych mafiosi wracają do stołu - gracze kolejno sadzają przy stole po jednym swoim gangsterze.
To wszystko jednak nie trwa wiecznie, gangsterzy wybijają się do czasu, aż na stole nie skończą się pieniądze (w końcu po co się bić, jak już nie ma kasy?) lub wszystkie rodziny poza jedną opuszczą duchowo spotkanie. Wygrywa, w zależności od powodu zakończenia rozgrywki, albo najbogatszy, albo jedyny żywy.
Ja tam byłem - dźgałem, strzelałem i mamonę zbierałem
Jak można się domyśleć, gra jest wesoła i dynamiczna. Zesztywniałe ciała ciągle lądują pod stołem (a dokładniej gangsterzy wracają do pudełka), a postacie ciągle gonią wokół stołu, aby zając najlepsze miejsce w danej chwili. Największą przyjemność sprawia wszystkim możliwość eliminacji przeciwników na różne sposoby. Czy to nożem, pistoletem, tortem czy pigułką – byle im dokopać!
Takie dokopywanie ma tę wadę, że rozgrywki skupiają się bardziej na możliwie najskuteczniejszym wyeliminowaniu wszystkich, niż na zbieraniu kasy. Co gorsza, ograniczenie pozwalające na zagranie tylko jednej karty akcji wprowadza pewien niesmak. Po prostu zbyt mocno zawęża możliwości zagrań.
Skoro już mowa o wadach - pudełko jest co najmniej 2x za duże. Wszystkie te elementy zmieściłyby się w mniejszym opakowaniu, które bez problemu dałoby się wpakować od plecaka. A tak, ilekroć biorę tę grę na spotkanie muszę ją taszczyć w siatce. A łażenie z reklamówkami nie jest tym co specjalnie lubię.
Jeżeli spotkacie się z tym tytułem i będziecie miał możliwość zakupu go za stosunkowo niską cenę 30-40zł max, i lubicie gry w stylu Bang! czy Mag Blast - polecam. W przeciwnym wypadku szkoda pieniędzy. Lepiej dozbierać jeszcze trochę i kupić tytuł, który na pewno spełni oczekiwania.
Dla miłośników mafii i Don Corleone pozycja raczej obowiązkowa ;)





4 komentarze:
Mam nadzieję, że zagramy kiedyś razem... uwielbiam klimaty mafii ;-)
Jeżeli tylko będziesz w okolicy Krakowa - daj znać. Poszukamy kogoś i się nawzajem odstrzelimy ;)
Tak teraz przeglądnąłem tekst i uświadomiłem sobie jedną rzecz - zapomniałem dopisać, że gra jest poniekąd podobna do Ca$h'n Guns, tylko, że w Don Pepe eliminują się postaci, a nie gracze. Jest to o tyle ważne, że podczas jednej z rozgrywek w C'n G znajomi się na siebie poobrażali o strzelanie do siebie (na serio!) i mówili, że powinno się strzelać w kartonowe postaci, a nie bezpośrednio w przeciwników.
No i poza tym, w Don Pepe eliminacja może przebiegać na kilka sposobów, nie można się wycofywać. Pomiędzy grami jest kilka większych i mniejszych różnic, ale obie są poniekąd podobne w stylu gry.
Ha, bardzo ciekawie się zapowiada. Lubie takie wesołe fillery - nawet jak gra przelezy DŁUGI czas na półce, to zawsze chetnie się do niej wraca.
Zainterygowałeś mnie, postaram się zasiąść kiedyś i sprawdzić jak się gra.
Wypraska - rzeczywiście ekstra! (off topic: że też podobnej nie ma a Age of Empires :( ). Dodatkowy punkt za kupieniem tej gry.
cytat: "... dźgnąć pod ziobro..." - jak CBA czy inny BOR wyłapie ten blog i będzie podejrzewać że celowo powiązaliście pewnego ministra z gangsterami...
... to będziemy Wam dosyłać paczki z nowinkami planszowymi :P
Browarion - zgadajcie się z Folko i przyjedźcie do Krakowa! ;)
{do Offtopa)Co do wypraski - w AoE by się przydało cokolwiek na elementy, a nie woreczki ;) Ale już taka była domena gier z Eagle Games.
co do cytatu: jak pisałem ziobro to mi się bardziej kojarzyło z Janosikiem, co go za ziobro na haku powiesili, ale jesteś już drugą osobą, która się zastanawia, czy to nie miało mieć innego wydźwięku ;)
Nawet jak mnie nie zamkną - paczki możesz słać już teraz :D
Prześlij komentarz