18 maja 2007

Pit w Polsce?

Kilka dni temu, na Planshow (cotygodniowe krakowskie spotkania z grami, odbywające się w pubie Śródziemie) spotkałem Wojtka, znanego także jako Wc. Spotkanie było to o tyle istotne, że z WC znamy się stosunkowo długo, ale jedynie przez sieć i to była pierwsza okazja na spotkanie się na żywo i co za tym idzie – zagranie.

W pewnym momencie wieczoru, po zakończeniu jednej z partii, zastanawialiśmy się w co gramy. Wtedy Wojtek zaproponował Pita, na co wszyscy zgodzili się, głównie z chęci poznania nowego tytułu (większość grających o Picie nie słyszała, a mnie obiło się to i owo). Wtedy Wojtek wyjął z torby karciankę, która od dawna jest dostępna na polskim rynku. Zaraz podniosły się głosy, że to przecież nie Pit! Wojtek spokojnie jednak przystąpił do tłumaczenia zasad…

W grze występują karty w kilku kolorach, a liczba kolorów jest równa liczbie graczy. W każdym kolorze jest dokładnie 9 kart. Na początku rozgrywki wszystkie karty się tasuje i rozdaje po 9 każdemu z grających. Celem gry jest zebranie 9 kart jednego koloru.
Jak się to robi? – poprzez wymiany. Gracze mogą wymieniać się pomiędzy sobą kartami, a liczba kart jakie oddajemy musi być równa liczbie kart które otrzymujemy. Na tej zasadzie wymienia się jedną kartę na jedną, dwie na dwie itd. Ponadto, podczas wymieniania się obowiązuje zasada, że jeżeli oddajemy więcej niż jedną kartę (dwie, trzy), to wszystkie karty muszą być jednego koloru – nie wolno składać mieszanek z różnych kolorów. Pikanterii dodaje fakt, że karty wymienia się bez pokazywania przeciwnikom co się oddaje, a przeciwnicy nie pokazują nam tego co oferują.

No i co w tym fajnego? Nie dość, że nie wolno mi dawać za jednym zamachem różnych kart, to jeszcze nie wiem co dostanę…

Otóż jest pewien drobny szczegół – gra nie ma tur, a wszystkie wymiany odbywają się w czasie rzeczywistym. Partia wygląda jak scena z giełdy, a gracze przekrzykują się na zasadzie:

JEDNA! DAM DWIE! DAM JEDNĄ! TRZY! TRZY! TRZY! KTO CHCE CZTERY?...

Gracz, który jako pierwszy zdobędzie dziewięć kart jednego koloru zatrzymuje ten chaos krzycząc STOP!

Po pierwszej partii jednak najlepsza sytuacja nastąpiła po zakończeniu wymian. Kiedy uciszyliśmy się, okazało się, że w pubie panuje prawie grobowa cisza – rozejrzeliśmy się wokoło i okazało się, że wszyscy są w nas wpatrzeni i na twarzach mają dość zdziwiony wyraz twarzy… „W co ci wariaci grają??”.

Tego wieczoru rozegraliśmy pięć partii, ale potem ludzie się już tak na nas nie patrzyli ;)

Zapewne chcielibyście się dowiedzieć przy pomocy jakiej to karcianki można zagrać w Pita? Otóż jest to znane wielu

Coloretto!

Talia do tej gry zawiera 7 kolorów, a każdy z nich składa się z 9 kart. Jak do tego dołączymy karty „+2” (których jest więcej niż 9), otrzymujemy ósmy „kolor” co pozwala na szaloną wymianę w gronie ośmiu osób! Genialna gra na imprezę :D

Tak naprawdę Pit w tej wersji jest dość mocno uproszczony. W oryginalnym wydaniu poszczególne rodzaje kart (kolory) mają różne wartości, za zebranie kart dostaje się punkty, a przeciwnicy tracą punkty za karty jakie mają na ręce. Do tego w zestawie znajduje się dzwonek, w który służy do oznaczania, że zdobyło się zestaw. Zasady te bardzo łatwo przenieść do wersji granej przy pomocy Coloretto – ustalamy wartości poszczególnych kolorów, a gracze, którzy nie zdołali ułożyć zestawu tracą punkty w zależności od tego ile różnych kolorów mają na ręce. Jednak granie bez punktacji jest na tyle pasjonujące, że nie ma chyba sensu tworzyć sztucznej punktacji.

Jeżeli komuś wybitnie zależy na dzwonku, może kupić sobie grę Halli Galli, ponieważ jej częścią jest dzwonek podobny do tego jakiego używa się w Picie. Tylko po co, skoro każdy ma gardło ;)

Bardzo cieszę się, że WC pokazał nam, że przy pomocy talii do Coloretto można zagrać w całkiem inną, niezwykle szaloną grę. Dotychczas wstrzymywałem się z zakupem Coloretto, ale argument, że można przy jego pomocy zagrać w Pita przeważył szalę. Co więcej – już wiem co zabiorę w tym roku na wyprawę na grunwaldzkie pola…

2 komentarze:

Adam pisze...

Czyli do 5 osób można zagrać za pomocą Zaginionych Miast ;-)

uiek pisze...

Raczej tak, ale karty będą chyba za duże. Dodatkowo podczas szaleńczych wymian mogą się uszkodzić, więc lepiej grać czymś tańszym ;)