13 czerwca 2007

Osadnicy z Catanu - książka

Mniej więcej 2 tygodnie temu w sieci pojawiły się informacje na temat wydania przez wydawnictwo Sonia Draga książki „Osadnicy z Catanu”, która miała być przeniesieniem znanej wszystkim gry planszowej na karty powieści. W ciągu kilku dni po informacjach nabyłem wspomniany tytuł i dzisiaj chciałem podzielić się z wami moimi wrażeniami.

Na wstępie jednak chcę zaznaczyć, że nie mam zamiaru udawać, że znam się na literaturze. Czytać lubię, ale nie jestem specjalnie wymagającym czytelnikiem. Często podobają mi się tytuły uznawane za słabe. Tak więc, jeżeli szukasz profesjonalnej recenzji oceniającej czy postacie są dobrze nakreślone, czy też tekstu oceniającego jakość językową – polecam szukać gdzie indziej (zwłaszcza, że podobno w jednym z ostatnich numerów tygodnika Polityka została opublikowana krótka notka oceniająca tytuł).

Rebecca Gable napisała „Osadników z Catanu” niejako „na wniosek” Klausa Teubera, któremu po wydaniu gry „Osadnicy z Catanu” marzyło się przenieść świat Catanu na kanwy powieści. Po wspólnych konsultacjach Teuber i Gable nakreślili sobie tematykę powieści i pani Gable przystąpiła do pisania.

Książka opowiada o wikingach, którzy w wyniku mało pozytywnych doświadczeń (rabunek wioski i sroga zima naznaczona głodem) decydują się wyruszyć w podróż, która pozwoli im odnaleźć nową, lepszą krainę. Docierają po pewnym czasie na Catan – legendarną wyspę Odyna, gdzie zakładają nową osadę. Akcja książki opisuje przede wszystkim wydarzenia, jakie spotykają bohaterów na wyspie. Nie będę ich tutaj przytaczał, aby nie zepsuć czytania osobom, które zamierzają zapoznać się z książką.

Książkę czytało mi się dość dobrze, choć nie uważam jej za jakąś specjalną pozycję, którą należy traktować jako "lekturę obowiązkową". Ot, kolejna książeczka do poczytania przed spaniem lub podczas jazdy tramwajem przez miasto.
Strasznie irytowało mnie pomijanie rozwijanych wątków, a przede wszystkim zakończenie książki, które nie wyjaśnia prawie nic. Zakończenie jest podobne do końcówki drugiej części „Piratów z Karaibów” – ma nas zachęcić do czekania na kolejne części (przynajmniej ja je tak odebrałem).

Jednak chciałem spojrzeć na ten tytuł w trochę innym świetle. Skoro jest to „bestsellerowa powieść o wikingach oparta na fenomenalnej, znanej na całym świecie grze planszowej” (cytat z okładki) to zadaniem miłośnika gier planszowych jest spojrzenie jak książka ma się do gry.

Już sama okładka bardzo mocno nawiązuje do planszówki. Na książce znajduje się rozszerzony rysunek, znany wszystkim z ostatnich wydań Osadników. Ponadto na okładce znajdują się też grafiki wszystkich symboli surowców występujących w grze (są to grafiki identyczne z tymi w niemieckim czy polskim wydaniu gry). Jednak nie należy oceniać książki po okładce, dlatego sprawdźmy jak ma się fabuła do gry.

Klaus Teuber, we wstępie do powieści, wspomina, że Osadnicy zawsze kojarzyli mu się z wikingami odkrywające nowe ziemie. Tylko, że jakoś nie widać tego po jego grze! W planszowej wersji mamy wyraźnie do czynienia z ludem typowo europejskim. Wystarczy spojrzeć na karty rozwoju przynoszące punkty zwycięstwa – uniwersytet, biblioteka, rynek, katedra czy ratusz. Nikt mi nie wmówi, że wikingowie uczyli się na uniwersytetach, budowali ratusze czy katedry!

Tych budowli nie ma także w książce – postacie mieszkają w drewnianych domostwach, a jedyną większą budowlą jest świątynia poświęcona ich bogom (żadna tam katedra!).

Już w trakcie podróży, po zawinięciu do jednego z portów bohaterowie wymienili wełnę na wodę pitną, suszone mięso i miód, a po dotarciu na nową wyspę kwitnie handel wymienny – owce i ziarno są walutą, która płaci się za narzędzia, budowę domu, czy meble. Jest to wyraźne nawiązanie do mechaniki gry. Jednak jest to raczej sprawa oczywista w młodym społeczeństwie odnajdującym sie w nowych realiach.

Co więcej, po dotarciu na wyspę osadnicy zakładają jedną osadę, która później, w wyniku wydarzeń, zostaje podzielona, i powstaje druga „osada”. Jednak pomiędzy dwoma skupiskami nie ma rywalizacji typowo kupieckiej jaka jest w grze. Ba! Osady te darzą się wyjątkowo silną nienawiścią i jedna z nich ciągle okrada drugą. Ta druga osada zostaje założona na pustyni – czyli tak jak w grze pustynia jest miejscem zamieszkania złodzieja.

Na wyspie nie buduje się żadnych dróg, ani nie tworzy armii – czyli nie zdobywa się przewagi, która w grze dawała dodatkowe punkty zwycięstwa. Osad nie rozbudowuje się do miast, a towarów nie wymienia się w portach (na całej wyspie nie ma ani jednego portu z prawdziwego zdarzenia, są tylko przystanie, w których kotwiczą statki).

Długo bym mógł jeszcze pisać o tym jak książka odległa jest od planszówki. Prawda jest taka, że ma się ona do gry tak jak sok Kubuś do Kubusia Puchatka – to samo imię, obaj są miśkami mającymi ulubiony przysmak, obaj przeżywają jakieś przygody, ale to po prostu nie to samo.
Tak też jest z książką: niby wymieniają się, zaludniają Catan, zajmują coraz większy teren, niby nawiedza ich złodziej z pustyni, ale to po prostu nie to.

Książka zaczęła powstawać od roku 2001 (spotkanie Teubera i Gable), a w tym roku były już dostępne dodatki do „Osadników”. Czy więc naprawdę tak trudno było nawiązać do gry? Spójrzmy na samych „Żeglarzy” – mamy tam kilka scenariuszy, które można byłoby ufabularyzować i wykorzystać jako pomniejsze wątki (chociażby wyprawy na nowe lądy, czy podróż przez pustynię). Tak samo z „Miastami i rycerzami” wnoszącymi m.in. tematykę obrony przed barbarzyńcami najeżdżającymi ziemie.
Jeżeli zbierze się do kupy wszystkie oficjalne dodatki i warianty (nie wspominając o licznych dodatkach autorskich) to otrzymujemy bardzo duży wachlarz możliwości, które pozwoliłyby przenieść realia gry na kanwy powieści. Praktycznie byłoby tego tak wiele, że nie wszystko zmieściłoby się w powieści i wiele rzeczy musiałoby być usunięte. Dlaczego więc książka opowiada o jakiś wikingach, którzy nie mają nic wspólnego z grą planszową?!

Tak więc, jeżeli szukacie książki do poczytania, ale nie interesuje was, czy jest ona nawiązaniem do gry – możecie spokojnie sięgnąć po "Osadników z Catanu". Jeżeli natomiast poszukujecie książki, która będzie doskonale nawiązywała do gry i oddawała to co się dzieje w trakcie rozgrywki (czyli tego, czego można spodziewać się po przeczytaniu opisu na okładce) to zdecydowanie nie polecam.

Tytuł: Osadnicy z Catanu
Autor: Rebecca Gable
Wydawnictwo: Sonia Draga
Rok wydania: 2007
Cena: 35zł

1 komentarz:

Adam pisze...

Pewnie scenariusze z żeglarzy zarezerwowali sobie na kolejne tomy ;-)